Aby w pełni korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników! Problem z rejestracja? Napisz na gadu: 181535.
siema,ciekawi mnie gdzie pracuja polacy mieszkajacy w readingu, napiszcie gdzie pracujecie i co dokladnie robicie...:) ja zaczne: pracuje w sredniej firmie drukujacej ksiazki i wszelkie inne rzeczy przeznaczone na szkolenia duzych firm IT jak hp, dell, microsoft, oracle oraz materialy na szkolenia menadzerskie i inne, dokladnie to drukuje ksiazki, programuje drukarki, od czasu do czasu zaladuje papier i to wszystko, praca luzna jak cholera, pelen relaks:) a jak z wami ???
Hmm. Ja pracuje w firmie przeprowadzajacej rekrutacje absolwentow dla wiekszych firm, na stanowisku programista asp. Zajmuje sie tworzeniem internetowych systemow rekrutacyjnych od frontu (podania aplikacyjnego online do rezerwacji miejsc na rozmowy kwalifikacyjne) po kuchnie (caly system zarzadzania kandydatami: screening, systemy zarzadzania centrami rekrutacyjnymi).
Firma jest mala ale ma duzych klientow min. Cisco, BP, British Energy, Uniliver.
A ja pracuje dla agencji i nie narzekam, oprocz pracy robie inne rzeczy chodze do szkoly i jak sie uda to niedlugo bede pracowac jako wolontariusz.
Jak sie ma prace ktorej sie nie lubi to trzeba robic cos aby ta prace zmienic. Polecam darmowe kursy w teashopie:)
hmmm fakt ale jescze troszke tak w wakcje zaczne sie rozgladac - chociaz wiem ze to trudny okres zeby znlesc prace ale tak do jesieni sobie cosik znajde:D
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 10 Marzec 2007, 00:27
A to taki temacik znow do lansu w stylu "gdzie ja to nei robie", czy po prostu ciekawosc?
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 07 Mar 2007 Posty: 166 Skąd: Łódź
Wysłany: 10 Marzec 2007, 10:17
W firmie sprzedajacej i zakladajacej podlogi, jako office administrator. Lubie swoja prace, nie tyle ze wzgledu na to, co robie (bo to bywa mniej lub bardziej ekscytujace), ale na klimat panujacy w firmie.
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 07 Mar 2007 Posty: 166 Skąd: Łódź
Wysłany: 10 Marzec 2007, 10:22
Ciekawosc. Pierwszy stopien do piekla.
Moze to ma udowodnic, ze polak potrafi cos wiecej niz pracowac na przyslowiowym (juz prawie) zmywaku. Zadna praca nie hanbi, ale zauwazyliscie moze, ze wielu polakow dosc szybko pnie sie do gory? Czy to wstyd? Czy to lans? Nie sadze. Tym bardziej, ze dla jednego nobilitujaca jest tylko praca w biurze i przed komputerem, a inny najszczesliwszy bedzie w sklepie z klientami.
Jędrulez napisał/a:
A to taki temacik znow do lansu w stylu "gdzie ja to nei robie", czy po prostu ciekawosc?
Lubie swoja prace, nie tyle ze wzgledu na to, co robie (bo to bywa mniej lub bardziej ekscytujace), ale na klimat panujacy w firmie.
Praca jak praca. Ja właśnie zrezygnowałam z pracy przez klimat panujący w firmie a dokładniej przez managerkę która ..... ach długo by pisać. Najważniejsze to dobry team i managerowie jeżeli pod tym względem jest ok to połowa sukcesu. A jak jeszcze dobrze płacą to już jest super. A ambicje swoją drogą.
jescze troche czasu i nasz potencjal robotniczy i iniciatywa zrobi male zamieszanie na rynku pracy na wyzszych szczeblach - wiec trzeba sie bedzie wziac w koncu za ten caly angielski
Ja pracuje jako Manager restauracji w Moim niekochanym Oraclu(nie mylic z centrum handlowym), mam polski staff:] , wlasny komputer i biurko.. i staram sie nie narzekac...klienci jak to klienci potrafia wq***c....pensja moze nie zabojcza, ale jak cos sie trafi w branzy komputerowej to chetnie zmienie!!!
Ja pracuję w firmie Foster Wheleer. Jestem Technical Clerk i jest z......e.
Przygotowywujemy duży projekt do wysłania do Nigerii. Tzn. z działów projektowych spływają do nas projekty, które po sklasyfikowaniu trafiają do odpowiednich katalogów. Jak ogarniemy wszystko w jedną całość, to zapakują to w Żuka i zawiozą do Nigerii.
I wtedy moja praca się skończy, czyli za półtora tygodnia.
Praca - bajka,
Kasa - bajka,
tylko długość kontraktu h...a.
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 07 Mar 2007 Posty: 166 Skąd: Łódź
Wysłany: 13 Marzec 2007, 23:02
Mialam dla nich pracowac, ale na drugi dzien dostalam propozycje permanent (z tej samej agencji) i odrzucilam Foster Wheeler. I tez mialam byc technical clerk z tego co pamietam. Pracujesz z agencji? Jakiej, tak z ciekawosci.
A propos kasy, 10 na godzine czy wiecej? Bo poltora roku temu chyba tyle mi proponowali.
Woszczu napisał/a:
Ja pracuję w firmie Foster Wheleer. Jestem Technical Clerk i jest z......e.
Przygotowywujemy duży projekt do wysłania do Nigerii. Tzn. z działów projektowych spływają do nas projekty, które po sklasyfikowaniu trafiają do odpowiednich katalogów. Jak ogarniemy wszystko w jedną całość, to zapakują to w Żuka i zawiozą do Nigerii.
I wtedy moja praca się skończy, czyli za półtora tygodnia.
Praca - bajka,
Kasa - bajka,
tylko długość kontraktu h...a.
Wiek: 28 Dołączył: 13 Mar 2007 Posty: 319 Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 13 Marzec 2007, 23:07
siema
Ja pracuje jako juz nie chef ale jeszcze nie headchef czyli souchef w restauracji w oraclu.
Lubie to co robie i kasa nie najgorsza, firma dobrze prosperuje wiec mysle ze jakis czas w niej zostane...
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 07 Mar 2007 Posty: 166 Skąd: Łódź
Wysłany: 14 Marzec 2007, 07:32
Bo sie naszukali i nie brali co popadlo?
Swojej pracy szukalam miesiac i po wizytach w kolejnych agencjach, testach komputerowych i zachwytach nad moimi wynikami i angielskim coraz bardziej sie zalamywalam. Bo nic za tym nie szlo, nic mi nie proponowano. Dopiero agencja z Wokingham nie dosc, ze zalatwila mi od reki jedna tymczasowa prace (w Foster Wheeler z ktorej w koncu nie skorzystalam) i dwa interview w tym jedno udane. Wszystko w ciagu 3 dni. Takze trzeba szukac, a nie narzekac!
Misiek Przytulas napisał/a:
Kurce czemu wiekszosc jest zadowolona ze swojej pracy a ja nie ? Ehhhh ...
Trzeba było przyjechać 5-6 lat temu (albo jeszcze wcześniej) wtedy nikt się nie zastaanawiał nad pracą, trzeba było brać co popadło. Trzeba było kupić permit i National Insurance Number Numbercard (oryginalny), na nielegalu otworzyć konto w banku, wynająć chatę i modlić się żeby nie zgarneli cię ze stanowiska pracy i nie wysłali do Polski. To były czasy i wyczyn żeby przetrwać. Nie było wyboru i nie było tylu problemów. Nikt nikogo się nie pytał gdzie pracuje bo zawsze to było sprzątanie, zmywak lub restauracja. Teraz natomiast ktoś dostanie lepszą pracę to się "puszy" jak nie wiem co. Niektórym nawet nieźe palma odbija. PS. Dlaczego w odpowiedzi na ten temat odpowiadają osoby które (w ich mniemaniu mają lepsze stanowiska), Jest tyle osób na forum a nikt oprócz Miśka Przytulasa nie wspomniał że ma normalną pracę z której nie jest zadowolony?????? Fajnie wiedzieć że polacy dostają coraz lepsze stanowiska pracy i gratuluje serdecznie ale gdzieś w środku każdego z nas to boli.
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 07 Mar 2007 Posty: 166 Skąd: Łódź
Wysłany: 15 Marzec 2007, 21:11
Nie zgodze sie z Toba. Po pierwsze tez tu bylam jeszcze przed unia, moze nie 5-6 lat temu, ale jednak. Pracowalam legalnie. Zarabialm cienko, mieszkalam w pokoiku, wszedzie chodzilam na pieszo, a moje ulubione sklepy to byl Lidl, Poundland, a jak kupilam sobie torebke w H&M to myslalam, ze to Bog wie co. Nie mialam traumy zwiazanej z nielegalnym pobytem, to fakt. Jak poszlam na rozmowe o NIN to facet powiedzial, ze pierwszy raz daje nin polce nie na biznes wizie. Ale nie o tym chcialam napisac. Urazilo mnie to, ze uznajesz, ze jak ktos ma juz lepsza prace to sie puszy. A co mamy biadolic jak to nam zle? No przepraszam, ale wlasnie dlatego wyjechalismy chyba z Polski - zeby przestac narzekac. Przykro mi, ze Cie rozczaruje - mnie nic w srodku nie boli (oprocz spuchnietego dziasla, ale chyba nie o to Ci chodzilo ). Czy to grzech byc zadowolonym z pracy i ogolnie z zycia?
*Nikita* napisał/a:
Trzeba było przyjechać 5-6 lat temu (albo jeszcze wcześniej) wtedy nikt się nie zastaanawiał nad pracą, trzeba było brać co popadło. Trzeba było kupić permit i National Insurance Numbercard (oryginalny), na nielegalu otworzyć konto w banku, wynająć chatę i modlić się żeby nie zgarneli cię ze stanowiska pracy i nie wysłali do Polski. To były czasy i wyczyn żeby przetrwać. Nie było wyboru i nie było tylu problemów. Nikt nikogo się nie pytał gdzie pracuje bo zawsze to było sprzątanie, zmywak lub restauracja. Teraz natomiast ktoś dostanie lepszą pracę to się "puszy" jak nie wiem co. Niektórym nawet nieźe palma odbija. PS. Dlaczego w odpowiedzi na ten temat odpowiadają osoby które (w ich mniemaniu mają lepsze stanowiska), Jest tyle osób na forum a nikt oprócz Miśka Przytulasa nie wspomniał że ma normalną pracę z której nie jest zadowolony?????? Fajnie wiedzieć że polacy dostają coraz lepsze stanowiska pracy i gratuluje serdecznie ale gdzieś w środku każdego z nas to boli.