Aby w pełni korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników! Problem z rejestracja? Napisz na gadu: 181535.
Imię: Emil Pomógł: 2 razy Wiek: 28 Dołączył: 27 Sty 2007 Posty: 2092 Skąd: Łódź / Reading
Wysłany: 11 Maj 2007, 22:54 Ile osob czytajacych to forum chodzi do polskiego kosciola?
Tak z ciekawosci pytam kto chodzi na msze? Pewnie bedziecie ciekawi czy ja chodze. Nie chodze do kosciola, "pozegnalem" sie z nim jakis czas po komunii i od tamtej pory uczeszczalem tylko okazyjnie.
_________________ Ciężko jest być zajebistym, no ale ktoś musi ...
Szacuneczek, Administrator!
Uganiając się za kobietami można stracić kupę forsy, ale jeszcze nikt nie stracił kobiety uganiając się za forsą.
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 07 Mar 2007 Posty: 166 Skąd: Łódź
Wysłany: 12 Maj 2007, 08:11
Jest spora roznica miedzy Kosciolem tutaj, a Kosciolem w Polsce. Nie wiem, byc moze to zasluga ksiezy z Reading, a moze kwestia ich ogolnego podejscia do ludzi i swiatopogladu. W kazdym razie msze sa tu o wiele ciekawsze i nikt z ambony nie grzmi o politycy. Inne podejscie jest tez podczas spowiedzi, tu naprawde chca z Toba rozmawiac, a nie tylko zmyc ci glowe. Naprawde, tak przy okazji, duze podziekowania za przygotowanie nas do slubu w zeszlym roku i przekonanie, ze mozna ciekawiej i lepiej.
Medyk napisał/a:
ja tez nie chodze z wielu wzgladow, choc to nie zmienia faktu ze jakbym mial mozliwosc i sprzyjajace warunki to bym chodzil,
Imię: Bardzo pospolite Pomógł: 3 razy Wiek: 36 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 347 Skąd: Reading,UK
Wysłany: 12 Maj 2007, 13:48
Ja chodze, choc ostatnio nawalam Kiedy mieszkalem w Londku chodzilem do kosciola na Illford. A dokladniej na Goodmayes.
Pierwsza rzecza jaka zrobilem kiedy przybylem do Reading bylo znalezienie kosciola i jakaz byla dla mnie niespodzianka kiedy sie okazalo ze jest tu Polski kosciol.
Mimo to jestem zawiedziony jakoscia poslugi duszpasterskiej. Trudno mi cos powiedziec o innej posludze ale jesli chodzi o homilie to szczerze mowiac sa nudne i nie potrafia mnie poruszyc. A ja ide do kosciola aby uslyszec wyjasnienie Slowa Bozego. Ksiadz na Goodmayes potrafil mowic do ludzi. Tam sie chodzilo z ta, niezbedna ciekawoscia...
_________________ "Nie bedzie żadnych udziwnień, my jesteśmy normalni..."
Wiek: 27 Dołączył: 13 Mar 2007 Posty: 319 Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 12 Maj 2007, 13:52
Jak pierwszy raz uslyszalem ta pania co spiewa (zawodzi) na churze to wstyd mowic ale wyszedlem z kosciola bo myslalem ze pekne ze smiechu poprostu nie moglem tego przemoc w sobie i reszte mszy stalem pod kosciolem a chodze srednio raz na pol roku...
Ja chodze, choc ostatnio nawalam Kiedy mieszkalem w Londku chodzilem do kosciola na Illford. A dokladniej na Goodmayes.
Pierwsza rzecza jaka zrobilem kiedy przybylem do Reading bylo znalezienie kosciola i jakaz byla dla mnie niespodzianka kiedy sie okazalo ze jest tu Polski kosciol.
Mimo to jestem zawiedziony jakoscia poslugi duszpasterskiej. Trudno mi cos powiedziec o innej posludze ale jesli chodzi o homilie to szczerze mowiac sa nudne i nie potrafia mnie poruszyc. A ja ide do kosciola aby uslyszec wyjasnienie Slowa Bozego. Ksiadz na Goodmayes potrafil mowic do ludzi. Tam sie chodzilo z ta, niezbedna ciekawoscia...
Do Twojego samozadowolenia z siebie dodam trochę soli. Jeśli kiedyś chodzileś co niedziele do kościoła a dziś "nawalasz", to znaczy, ze tamte piekne kazania z Londynu nic Ci nie dały, nic z nich nie skorzystałeś. Kościół to nie teatr, gdzie masz podziwiać piękne monologi i przemowy. Kazanie ma Ci pomóc zmienić swoje życie, tak byś po każdym kazaniu był bliżej Boga i świetość. Oprócz słów ksiedza potrzebna jest Twoja wola, by nie tylko usłyszeć to, co kaznodzieja mówi, ale co ważniejsze, by zastosować usłyszane słowo w codziennym życiu. Nie każdy tak chce słuchać czego dowodem są słowa Jezusa: "mają uszy ale nie słyszą, mają oczy ale nie widzą". Tak jak napisałem, Msza to nie spektakl, gdzie podziwia się aktora. Na Mszy trzeba dać też coś z siebie, żeby mogła być ona pożyteczna dla Ciebie i skutkowała piękniejszym życiem. Bez obrazy za ten tekst, na pocieszenie powiem, że nie jesteś jedynym, który trochę pomylił kościół z teatrem. Ale przecież to łatwo zmienić.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1217 Skąd: Kraków
Wysłany: 14 Maj 2007, 11:26
Bylem swiecic jaja, Przylepasie
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
my z zona nie chodzimy za czesto (zazwyczaj swieta) i zadne wymowki tu nie maja znaczenia, jednakze bylismy teraz w niedziele, a to za duzo sprawa fathera, skoro father ma czas i ochote by udzielac sie czynnie na forum to dlaczego my nie znajdujemy czasu by pojsc do kosciola, co nie znaczy ze poszlismy dla fathera ale chyba czas najwyzszy przestac zaslaniac sie 'kiepskimi' wymowkami.
_________________ Latwo ci zachowac twarz, gdy kilka na zmiane masz
Ja chodze prawie w kazda niedziele. Chce Jemu podziekowac za wszystkie male cuda ktore sie wydarzyly w ciagu minionego tygodnia. Poza tym bardzo podoba mi sie ten girls&boys band ktory spiewa na Mszy o 19.00.
W kosciele ostatnio bylam na komunii. swojej, co jak ktos juz zauwazyl, wcale nie bylo tak dawno. przynajmniej w polskim kosciele.
od tamtego czasu mialam ciekawa przyjemnosc uczestniczenia w 'zlocie koscielnym'. byla to dwudniowa wyprawa do cornwalii, a spotykali sie ludzie z tzw. zreformowanego kosciola worldwide church of god. nie pytajcie, dlaczego tam bylam. to dluga historia. powiedzmy, ze z ciekawosci. to doswiadczenie przypominalo troche zjazd jakiejs sekty... pastorowie/ministrowie poruszali bardzo ciekawe i zyciowe tematy, w sposob musze przyznac rownie zyciowy i interesujacy. ale cos mi tam nie pasowalo... wciaz zastanawiam sie co?
a jesli chodzi o kosciol w reading, to na pewno sie niedlugo wybiore. rowniez z ciekawosci
nie chce byc niegrzeczna ale uwazam ze kosciol to po prostu instytucja w ktorej zalatwia sie sprawy takie jak chrzest slub komunia pogrzeb, zawsze jest co laska 100zl lub co laska 500zl. wdlug mnie to przesada, rozumiem ze na wszystko sa potrzebne pieniadze ale skoro kosciol jest miejscem duchowym gdzie najwazniejsza sprawa jest modlitwa i uzyskanie spokoju duszy to cos mi tu nie pasuje, poza tym poruszanie tematow roznej rangi powoduje niejako zepchniecie Boga i wiary na drugi plan.
musze przynac ze w Boga wierze i bardzo czesto o Nim mysle, wiem ze jest z nami, czuwa nad nami i zyje wsrod nas.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1217 Skąd: Kraków
Wysłany: 18 Maj 2007, 12:00
Zuch dziewczyna, moze w koncu zacznie sie jakas ortodoksyjna dyskusja
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Imię: Emil Pomógł: 2 razy Wiek: 28 Dołączył: 27 Sty 2007 Posty: 2092 Skąd: Łódź / Reading
Wysłany: 18 Maj 2007, 12:20
Tylko kurzcze grzeczni badzcie i wezcie pod uwage ze to ksiadz prowadzi, zebym nie trzeba bylo pozniej polowy postow kasowac !
Poza tym mam nadzieje ze to nas w jakis sposob nie podzieli, tez mam powiedzmy jakis uraz do kosciola jako instytucji ale trzymam to dla siebie, po co mam to wszystko wywlekac tutaj, ks. Krzysztof jest naprawde fajnym czlowiekiem i powiedzmy "wyzywanie" sie tutaj na nim w taki sposob bedzie ciut nie na miejscu, tym bardziej ze on nie probuje nikogo nawracac na sile, jesli ktos chce to bedzie tu zagladal jesli nie - to nie .
Druga sprawa, zamiast "brudzic" mu tu w dziale zapodajcie taki temat na czatowisku, on tam przeciez tez zaglada i na bank Wam odpisze...
_________________ Ciężko jest być zajebistym, no ale ktoś musi ...
Szacuneczek, Administrator!
Uganiając się za kobietami można stracić kupę forsy, ale jeszcze nikt nie stracił kobiety uganiając się za forsą.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1217 Skąd: Kraków
Wysłany: 18 Maj 2007, 12:41
Ja nie mowie o dyskusji nie o ublizaniu, sceptyk jestes.
Na czatowisku inne tematy ruluja, tu jest kacik wiary.
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
przepraszam ale nie chcialam nikogo obrazic, kazdy sie zaczol wypowiadac o kosciele wiec tez odkrylam swoje mysli, poza tym ja jestem zawsze szczera i jesli mam cos przeciw to mowie jesli nie to nie, proste.
poza tym uwazam ze Ksiadz napewno zdaje sobie z tego sprawe i nie raz spotkal sie z taka opinia
nie chce byc niegrzeczna ale uwazam ze kosciol to po prostu instytucja w ktorej zalatwia sie sprawy takie jak chrzest slub komunia pogrzeb, zawsze jest co laska 100zl lub co laska 500zl. wdlug mnie to przesada, rozumiem ze na wszystko sa potrzebne pieniadze ale skoro kosciol jest miejscem duchowym gdzie najwazniejsza sprawa jest modlitwa i uzyskanie spokoju duszy to cos mi tu nie pasuje,
karolka123 napisał/a:
przepraszam ale nie chcialam nikogo obrazic, kazdy sie zaczol wypowiadac o kosciele wiec tez odkrylam swoje mysli, poza tym ja jestem zawsze szczera
Ja przynajmniej nie czuję sie urażony, więc nie musisz przepraszać. Jestem ciekawy czy naprawdę potrafisz być otwarta na rozmowę, czy tylko chcesz wypowiedzieć swoją złość lub filozofię życiową czy też usprawiedliwić swój brak praktyk religijnych (to aluzja do Jędrulaza - jeśli się co do niego mylę - to sorry!).
Co do Twojej opini, że Kościół, to miejsce gdzie załatwia się, za określoną kasę, chrzest czy ślub, to jest to rozumowanie człowieka niewierzącego (spotykam się z tym często tutaj w przypadku "załatwiania" głównie chrztów). Własciwie jest to traktowanie sakramentów tak, jak traktuje się towar w sklepie.
Owszem, Kościół jest instytucją, bo taka jest psychologia człowieka, że każda wspólnota potrzebuje przywódców (tak jest w każdym kraju, firmie czy choćby na naszym forum ) Jak każda instytucja musi sie utrzymać (gdyby w sklepach na przykład z materiałami budowlanymi Kościołom dawano materiały za darmo albo ksiądz jadący do chorych mógł tankować paliwo za darmo, to nie trzeba by było składać ofiar przy okazji korzystania z "usług" parafii. Myślę, że to jest oczywiste. To jeden aspekt składania ofiar.
Drugi, to taki, że każda składana ofiara na dobry cel, w tym i na działalność Kościoła, to coś, co uszlachetnia człowieka i co przybliża człowieka do dobrego Boga (mamy stawać sie podobni do Boga, na ile to możliwe).
To prawda, że czasem ksiądz potrafi przykładać zbyt dużą wagę do spraw materialnych, ale o to możesz winić tego konkretnego księdza (wcześniej jednak trzeba się zastanowić, czy moja postawa żądania czegoś od kogokolwiek nic w zamian nie dając, czy jest to postawa właściwa). W każdym razie w tutejszej parafii na pewno nie spotkasz się z taką postawą.
Trzecia sprawa, to fakt, że często przychodzą ludzie po sakramenty nie spełniwszy warunków, które są konieczne, aby ksiądz mógł sakramentu udzielić. (Zerknijcie na temat "sakramenty - wiadomości podstawowe").
Trudno w krótkich słowach powiedzieć o tak obszernym temacie jak teologia i duchowość Kościoła. Przepraszam więc za zdawkowość tej wypowiedzi.
Proszę nie traktować tej wypowiedzi jako słowa przeciw komukolwiek, szanuję każde zdanie, o ile wypowiadane jest na podstawie jakichś przemyśleń i oparte jest o logiczne rozumowanie.
Jedno, o co proszę, to to, by w swoich wypowiedziach nie ranić ludzi wierzących i aby przemyśleć swoje wypowiedzi na temat wiary i Boga, bo to bardzo delikatna sfera ludzkiego życia.
Zauwżcie, że osoby naprawdę wierzące nie ranią niewierzących.
Pozdrawiam wszystkich czytających i zapewniam o swoim szacunku do każdego z Was.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1217 Skąd: Kraków
Wysłany: 19 Maj 2007, 11:51
father: A gdzie karola pisala o jakiejs filozofii zyciowej, albo o zlosci? Wyrazila po prostu swoja opinie.
O mnie: Usprawiedliwiac brak praktyk? Imo usprawiedliwianie ma miejsce wtedy, gdy zrobi sie cos zle. Dlaczego brak praktyk ma byc czyms zlym? Nie jest to obiektywne. Poza tym ksiadz jest w bledzie, "praktykuje wybrane praktyki", swiece jaja i chodze na pasterke, te praktyki mi odpowiadaja, reszta nie.
Jak moze ksiadz pisac, ze jest to rozumowanie człowieka niewierzącego? Co ksiadz moze wiedziec o wierze jakiegokolwiek z nas bazujac na kilku na predce napisanych postach?
Ja rozumiem, ze kosciol jako instytucja takze musi na siebie zarabiac, ale te "datki" nie sa wszystkie datkami dobrej woli. Czasem po prostu wypada "dac" a czasem trzeba. Dlaczego pieniazki przyspieszaja dzialanie tej instytucji w Polsce? Czy kosciol jest tak samo zdegenerowany, jak inne urzedy? Ksiadz pisze, ze to "wina konkretnego ksiedza". Zatem ilu takich konkretnych ksiezy jest w Polsce, jesli co i rusz spotykam sie z podobnymi sytuacjami? Nie powinienem generalizowac?
Mam jeszcze pytanie. Slyszalem, ze kosciol polski zasilany jest z pieniedzy Watykanu. Czy to prawda?
Mam nadzieje, ze ksiadz odpowie tylko na moje pytania. Proszę nie traktować tej wypowiedzi jako słowa przeciw komukolwiek, nie zamierzalem nikogo obrazic, ot chce podyskutowac.
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Podyskutować zawsze warto. Będę odpowiadał krótko, co nie pozwala na porządne uzasadnienie a jedynie sygnalizuje tok myślenia. Pozwól, że nie będę sie odnosił konkretnie do Ciebie, tylko do problemów, które poruszasz.
Jędrulez napisał/a:
Dlaczego brak praktyk ma byc czyms zlym?
. Jeżeli ktoś jest katolikiem, to powinien kierować sie zasadami wiary katolickiej. Jednym z elementów naszej wiary sa praktyki religijne (w tym jedną z najbardziej podstawowych jest udział w każdą niedzielę we Mszy św.). Jeżeli nie trzymamy sie obowiązujących zasad, to w sposób oczywisty jest to złe. Porównajmy to do naszego forum. Należąc do niego jesteśmy zobowiązani do przestrzegania zasad tu obowiązujących, jeśli ktoś ich nie przestrzega to administrator nas upomina, przypominając, że wykroczenie przeciw zasadom jest złe i nie do przyjecia. Sankcją może być nawet wykluczenie z grona "forumowiczów". I wszyscy to przecież rozumieja.
Jędrulez napisał/a:
"praktykuje wybrane praktyki"
Jędrulez napisał/a:
te praktyki mi odpowiadaja, reszta nie.
Nawiązując do tego samego porównania, czy można przyjmować do siebie, tylko wybrane zasady regulaminu forum? Nawet jeśli ktoś z nas tak robi, to na pewno nie jest to dobre i nie mamy prawa do wybiórczego stosowania regulaminu (było parę dyskusji na ten temat na forum).
Jędrulez napisał/a:
Jak moze ksiadz pisac, ze jest to rozumowanie człowieka niewierzącego?
Miałem na myśli wiarę katolicką. Owszem, człowiek prawdopodobnie od początków swojego świadomego istnienia w coś wierzył i nawet oddawał temu czemuś cześć, a to świetym gajom, a to wulkanom, a to słońcu .... . Jeśli byśmy mieli taką wiarę na myśli, to i owszem wybranie sobie przykazania a to czwartego, a to siódmego a to dziewiątego - jest to wyraz wiary ale nie wiary katolickiej tylko własnej składającej sie z wybranych elementów katolicyzmu, może trochę protestantyzmu a może jeszcze jakiś dodatek buddyzmu ... a i jeszcze trochę własnego mędrkowania.
Jeśli nazwa katolik ma odnosić sie do danej osoby, to powinna ona kierować sie w życiu "regulaminem" wspólnoty katolików. (odrębną sprawą jest prawo człowieka do grzechu pod warunkiem, że chce się z niego powstawać za każdym razem).
Jędrulez napisał/a:
Ksiadz pisze, ze to "wina konkretnego ksiedza". Zatem ilu takich konkretnych ksiezy jest w Polsce
Dobre pytanie, może na nie odpowiedzą Ci pozostali uczestnicy forum - ilu księży spotkaliście takich jak trzeba, a ilu takich, którzy sprzeniewierzają sie zasadom wiary. Popatrzcie na swoich proboszczów, wikariuszy czy katechetów i napiszcie obiektywnie ilu spotkaliście "złych" a ilu "dobrych" księży.
Ciekawym zjawiskiem jest też to, że najczęściej o "złych" księżach mówią ci, którzy są "złymi", to jest niepraktykującymi katolikami.
Wartoteż zauważyć, że o jednym "złym" księdzu mówią dziesiątki ludzi (albo i dziesiątki tysięcy jeśli włączy sie w to prasa czy telewizja) a o spokojnie i dobrze wykonujących swoje zadania księżach nie mówi nikt, albo tylko niewielu.
Jędrulez napisał/a:
kosciol polski zasilany jest z pieniedzy Watykanu. Czy to prawda?
Byłoby miło, ale niestety jest odwrotnie. Każdego roku w dniu uroczystości św. Piotra i Pawła (29. czerwca) w całej Polsce zbierane są ofiary na Stolicę Apostolską, a więc to Kościół polski finansuje Watykan (z tego co wiem, to dotyczy też wszystkich innych krajów, a właściwie Kościołów w innych krajach). O takich głosach jak cytowany to nawet nie słyszałem.
Jędrulez napisał/a:
Proszę nie traktować tej wypowiedzi jako słowa przeciw komukolwiek, nie zamierzalem nikogo obrazic, ot chce podyskutowac.
To dobra podstawa do rozmawiania. Kłopot jest wtedy, kiedy w dyskusji biorą górę emocje. Wypierają one bowiem logiczne rozumowanie i zamykają na nawet najbardziej oczywiste argumenty rozmówcy.
Tych, którzy przebrneli przez tak długą "gadkę" serdecznie pozdrawiam!
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1217 Skąd: Kraków
Wysłany: 19 Maj 2007, 20:34
Cytat:
Jednym z elementów naszej wiary sa praktyki religijne
Czyli jezeli poddaje w watpliwosc ich slusznosc, albo nie do konca mi one odpowiadaja automatycznie robie zle i przestaje byc katolikiem? Chce rozroznic wiare od praktyk w tym miejscu i chce wiedziec, czy dalej moge sie czuc katolikiem, czy juz nie.
Cytat:
Porównajmy to do naszego forum
Porownanie kosciola do tego forum jest dla mnie nieadekwatne. Na forum nie stosuje sie nakazow, jedynie zakazy. Chodzenie do kosciola co niedziele jest takim nakazem (dla jednego tak, dla drugiego oczywiscie nie)
Cytat:
czy można przyjmować do siebie, tylko wybrane zasady regulaminu forum
Forum jest jedynie namiastka jakis norm wspolnego funkcjonowania. Wiara jest czym o wiele glebszym i rozgalezia sie na inne aspekty. Na forum nie ma nakazow jak juz wspomnialem. Sa zakazy. Chce rozgraniczyc np stosowanie sie do zasad wiary, do przykazan, od praktyki religijnej w bardziej rzeczywistym tego slowa znaczeniu.
Cytat:
Jeśli nazwa katolik ma odnosić sie do danej osoby, to powinna ona kierować sie w życiu "regulaminem"
Czyli poddawanie w watpliwosc tego "regulaminu" jest niekatolickie, zle? Mamy slepo wierzyc, ze ma byc tak i tak, bo w koncu na tym polega wiara. Jakkolwiek byloby cos nieracjonalne, mamy w to wierzyc, bo na tym polega wiara.
Czy wiara nie powinna ewoluowac?
Co zrobic w przypadku, gdy chce czuc sie katolikiem, ale msza w kosciele swietym jest dla mnie fanatycznym obrzadkiem pelen sztucznosci, wyuczonych formulek, odprawiana z cotygodniowego przymusu, pelna nieszczerch ludzi, ktorzy ida do kosciola, bo tak trzeba, zeby byc katolikiem?
Cytat:
ilu księży spotkaliście takich jak trzeba
2ch. Z tym, ze nie mialem mozliwosci poznania ich naprawde dobrze. Ja nie neguje istnienia ksiezy dobrych, bo tak jak i dobzi ludzie i zli ludzie, oni istnieja. Zadaje pytanie: Jezeli kosciol jest swietoscia a ksieza przedstawicielami Boga, to co robia w tym kosciele "tacy" ksieza? Czy nie podwaza to wiarygodnosci kosciola?
Cytat:
Ciekawym zjawiskiem jest też to, że najczęściej o "złych" księżach mówią ci, którzy są "złymi", to jest niepraktykującymi katolikami.
Ci "dobzi" to zaslepiona gąusza moherowej armii niezdolnej do samodzielnego myslenia(przepraszam, nie moglem sie powstrzymac, mam nadzieje, ze mi wybaczycie)
Jak osoba gleboko wierzaca moze poddawac w watpliwosc dzialanie ksiedza? Przeciez to niezgodne z sumieniem, wiara, ze wszystkim!
Cytat:
Byłoby miło, ale niestety jest odwrotnie
Gdzies czytalem, byc moze w kodzie Leonarda Da Vinci (nie jest dla mnie zrodlem, jedynie alternatywa, dlatego prosze sie do tego nie odnosic), moze gdzies indziej. Ciesze sie, ze to nieprawda.
Cytat:
Kłopot jest wtedy, kiedy w dyskusji biorą górę emocje
Jak na razie wydaje mi sie, ze dyskutujemy bez jakiegos wiekszego emocjonowania sie. Gdybym jednak przesadzil, prosze zwrocic mi uwage
Pozdrawiam wszystkich, ktorzy nie mogą
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
WIesz Jedrulez...
dobrze piszesz
milo sie to czytalo
i znalazlem troche czasu
i chetnie sie przylacze do dysk
ale taki jestem spowolniony, ze Bog tylko jeden wie jaki poziom ma to lenistwo.
To moze rozpoczne
a pozniej bede rozwijal lub nie
Father ty to chyba nie wierzysz w to co mowisz?
Wynika z tego tragiczny wniosek dla "wierzacych inaczej"
NIe przestrzegasz zasad, automatycznie jestes w drugim "rzedzie"
Chyba jestes bardzo surowym czlowiekiem, bo na pewno nie pomazanciem bozym.
A na paliwko dla ksiedza to zawsze sie znajdzie
Gdybym w to nie wierzył, to bym tego nie pisał. Nie uczestniczę w tym forum dla rozrywki. Tak jak napisał kiedyś Misiek Przytulas, nie mam zamiaru nikogo na siłę nawracać. To co piszę jest dla tych, którzy chcą popatrzeć na świat odrobinę szerzej czy głębiej niż tylko przez pryzmat codziennej pracy czy barowej rozrywki (to nie jest potępienie bywalców pub'ów, - to też miejsce dla ludzi byle zachować umiar, proszę się nie zdziwić jeśli czasem spotkacie tam i mnie przy piwie ).
gRRaFFit napisał/a:
Chyba jestes bardzo surowym czlowiekiem, bo na pewno nie pomazanciem bozym.
Nie szafuj takimi określeniami jak Pomazaniec Boży, bo zdaje się że nie znasz znaczenia tego określenia.
A co do mojej surowości? Doskonale wiem, że człowiek potrafi grzeszyć i że czasem bardzo trudno człowiekowi z grzechem zerwać. Mam tutaj wśród przyjaciół również ludzi którym bycie blisko Boga i Kościoła nie za bardzo dobrze wychodzi, to nie zmienia moich dobrych relacji z nimi.
Gdybym jednak z tego powodu (lub jakiegokolwiek innego) chciał zmieniać Dekalog i Ewangelię jako naukę Chrystusa - Pomazańca Bożego, to zdradziłbym tym naukę Jezusa - mojego Mistrza a i taka pozmieniana nauka, już moja a nie Jezusowa, dla ludzi byłaby "guzik" warta.
Ta niedziela obchodzona jest jako Uroczystość Wniebowstąpięnia Jezusa - dobra okazja żeby zadrzeć trochę głowę i popatrzeć w niebo, to poszerza horyzonty - te duchowe oczywiście.
Jednym z elementów naszej wiary sa praktyki religijne
Czyli jezeli poddaje w watpliwosc ich slusznosc, albo nie do konca mi one odpowiadaja automatycznie robie zle i przestaje byc katolikiem?
Jeżeli masz wątpliwość co do poszczególnych praktyk religijnych, to pytając kompetentnych ludzi lub czytając kompetentne książki rozwiewaj swoje wątpliwości.
Chociaż tych obowiązkowych praktyk jest niewiele: przychodzenie w każdą niedzielę do kościoła, spowiadanie się raz w roku i w przyjęcie Komunii św. przynajmniej raz w roku w okresie pomiędzy Środą Popielcową a Zesłaniem Ducha Świętego (Zielone Świątki).
Nie wiem, która z tych praktyk jest tak bardzo przykra. Jak porównasz to z innymi obowiązkami w życiu (np. z pracą), to jasno widać, że jest to niewielkie utrudnienie a daje człowiekowi poczucie wiekszej wartości, uduchowienia, oderwania na chwilę od tego co tylko materialne - pod warunkiem że przeżywa się te praktyki w sposób dojrzały, widząc w tych praktykach dobro dla siebie. Jeżeli praktyki wykonuje sie z przymusu, to tych skutków uszlachetniajach nie odczujemy (jeste