Aby w pełni korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników! Problem z rejestracja? Napisz na gadu: 181535.
Imię: Bardzo pospolite Pomógł: 3 razy Wiek: 36 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 354 Skąd: Reading,UK
Wysłany: 19 Lipiec 2007, 13:45 To nie kochanka...
Cytat:
Jaka to siła ciągnie nas ciągle ku Polsce? Miłość? Nienawiść? Patriotyzm? Odraza? A może wszystko to naraz? Może właśnie dlatego czujemy się rozdarci, wciąż nie u siebie w Wielkiej Brytanii, wciąż nie wracając do siebie, do Polski. Każda emigracja niesie ze sobą jakiś rozdzierający, tragiczny wymiar. Każda wiąże się z koniecznym zerwaniem więzi z najbliższymi, zostawieniem za sobą całego dotychczasowego życia i uczeniem się wszystkiego od nowa.
Wszystkie narody, które doświadczyły emigracji, przeżywały ją boleśnie, rozdarte odtąd na dwie części, żyjące zupełnie innym życiem. Irlandczycy w XIX wieku, Włosi, Hindusi czy Pakistańczycy w XX – wszyscy zmuszeni do opuszczenia ojczyzny zaciskali pięści i ruszali kuć swój los na obcej ziemi. Od kilku lat to my jesteśmy narodem emigrantów. Czy coś nas różni od wszystkich innych nacji? Niby nic, każda emigracja wygląda tak samo. A jednak coś – bo nie każda ojczyzna tak samo woła…
To nie kochanka…
Nie sypia się z Polską pod poduszką. Każdy, kto tam mieszka, doświadcza na co dzień rzeczy, których chciałby oszczędzić swoim dzieciom i wnukom. A jednak i dzieci, i wnuki, przechodzą przez to samo piekło. Nieuprzejmi urzędnicy, niezadowolone ekspedientki, zazdrośni sąsiedzi, wścibskie sąsiadki, presja otoczenia, która nie pozwala ani przez chwilę zachować się inaczej niż się powszechnie przyjęło. Skorumpowani politycy, którzy nie zajmują się niczym innym, niż afery, które sami wywołują – dorwali się do żłobu i teraz muszą się nachapać, bo cztery lata to w końcu niewiele. Wizyta u dentysty kosztuje półroczne oszczędności, a do specjalisty czeka się miesiącami (a po tych miesiącach wreszcie okazuje się, że jest już za późno...). I pensje. Głodowo niskie, zmuszające do zaciskania pasa i odmawiania sobie na co dzień drobnych przyjemności, żeby dziecko miało na nowe spodnie i buty do szkoły.
Nienawidzimy jej – tej Polski, w której wszystko jest takie trudne, w której codziennie trzeba walczyć z przeciwnościami, jakich nikt by się nie spodziewał. Więc wyjeżdżamy. Kiedy tylko nadarzy się okazja, kiedy złapiemy możliwość zarabiania godnych pieniędzy za pracę, zostawienia za sobą całego tego polskiego bezsensu życia za 800 zł miesięcznie, kiedy tylko możemy odkuć się i mamy w perspektywie dobre, sensowne życie – wyjeżdżamy. I cóż w tym dziwnego?
- Każdy by wyjechał, gdyby tylko mógł – mówi Marcin, od dwóch lat w Wielkiej Brytanii. W Polsce uczył języka angielskiego w wiejskiej szkole. Tutaj pracuje na budowie. Tam zarabiał 700 zł miesięcznie. Tutaj zdarza się, że takie pieniądze zarabia w jeden dzień. – Nawet mimo faktu, że to przecież wielka zmiana, układanie życia od nowa i przekraczanie nowych barier, radzenie sobie z nowymi trudnościami. Każdy by wyjechał, bo kiedy tylko przekroczy się granicę, wszystko staje się o wiele łatwiejsze.
- Ja już nie mogłem ścierpieć tego absurdu – wtóruje mu Rafał. W Polsce prowadził nieźle prosperującą firmę. Poległ w walce z fiskusem. – Więc uciekłem. Tutaj odkułem się w ciągu roku. Mam samochód, mieszkanie, sprowadziłem żonę i dziecko. Co drugi weekend wyjeżdżamy gdzieś za Londyn, w wakacje przynajmniej na dwa tygodnie jedziemy gdzieś, gdzie jest ciepło. W Polsce nigdy nie mógłbym sobie na to pozwolić. Tam o wszystkim decydują układy.
Podobna sytuacja nie jest obca większości z nas. Z własnego kraju wypędził nas brak perspektyw, bieda, albo po prostu niechęć do „polactwa”. Szukamy więc Nowego Świata, ziemi obiecanej – i znajdujemy ją gdzieś na Wyspach, w Holandii czy Niemczech. Ale co to za ziemia obiecana…
Te tłumy, które cicho klną…
Wielka Brytania – to zupełnie inne perspektywy. Nie są potrzebne układy, żeby znaleźć odpowiednią pracę, niepotrzebne znajomości, bo wymagania, jakie stawia państwo, są łatwiejsze do zniesienia. Nie atakuje ze wszystkich stron tanie moralizatorstwo ludzi z szemraną przeszłością. Nie trzeba tłumaczyć się znajomym z tego, jak spędza się czas. Nawet przy najniższej pensji można czasem pozwolić sobie na wyjście do kina, kupienie ulubionej płyty czy odtwarzacza. Samochód nie jest wart dwuletniej pensji. System podatkowy jest bardziej przejrzysty i mniej inwazyjny. Pracodawcy doceniają rzetelność w pracy i płacą za każdą spędzoną w niej minutę. Koledzy po fachu nie knują za plecami, a z zasadą fair play spotkać się można nie tylko czytając gazetę albo oglądając mecz. Nie trzeba wybierać między nową sukienką a jedzeniem, bo pieniędzy wystarczy na wszystko. Firmy istnieją tu długo, bo państwo dba o rozwój przedsiębiorczości. Czyżby rzeczywiście raj na ziemi?
Chyba jednak nie, bo jesteśmy sfrustrowani. Dużo w nas złości i żółci. Mimo iż dobrze nam się powodzi, nie jesteśmy szczęśliwi – bo jednak czegoś brak. Idąc ulicą nadstawiamy ucha – czy czasem ktoś nie odezwie się po polsku. Uśmiechamy się do polskich napisów, a w metrze czy w pociągu siadamy jak najbliżej grupki Polaków. I odwracamy się plecami. Chcielibyśmy pracować z Polakami – ale nie u Polaków. Brakuje nam smaku polskiego chleba, polskich wędlin, polskiej musztardy. Szukamy polskich gazet, a wszelkie wieści z kraju dyskutujemy gorąco. Albo demonstracyjnie milczymy na ich temat.
Skąd ta złość i skąd ten żal? Przecież wyjechaliśmy na własne życzenie, można było zostać, próbować jeszcze poprawić swoją sytuację, nie rezygnować z walki o lepsze jutro – na miejscu. Przecież zawsze można wrócić, po prostu pojechać i zostać. Po co więc ciułamy funt do funta, sprawdzamy codziennie zawartość portfela i stan konta? Lepiej rzucić to wszystko, wyjechać z zatłoczonego Londynu, niebezpiecznego Glasgow, brudnego Manchesteru – i wrócić do pięknego Krakowa, uroczego Gdańska, czystego Poznania czy spokojnej Lanckorony… Ale nie, jednak nie, jeszcze nie… Jednak zostajemy tu i męczymy się codziennie tak samo.
…ale sypiam z nią.
Bo męczymy się rzeczywiście. A rozdarcie jest najgorsze po wizycie w Polsce, w domu, spotkaniu z przyjaciółmi, których kilku jeszcze zostało na miejscu.
- Wczoraj myślałem, że wykręcę kopyta, tak bardzo chciałem wrócić – mówi pewien znajomy. – Tutaj jest ciągle to samo, a tam była prawdziwa sielanka…
Ten sam człowiek powtarza raz po raz, że póki co wracać nie zamierza, a wiele tego, co polskie, złości go i drażni.
- Na samą myśl o tym, co się tam dzieje, bierze mnie potworna złość – mówi Magda. Musiała wyjechać do Wielkiej Brytanii, w Polsce przez rok nie znalazła żadnej pracy.
– A jednak są takie chwile, kiedy oddałabym wszystko, żeby być tam. Chociaż wiem, że nie czeka mnie wiele dobrego, tak bardzo chciałabym wrócić…
Co jest takiego w tej Polsce, że mimo upływu czasu nie zapominamy o niej? Że ciągle dyskutujemy jej problemy, chociaż nas one nie dotyczą? Że nie obojętnieje nam ona, mimo dystansu, jakiego nabieramy? Co to za demon, który ciągle nas ściga, każe szukać oznak polskości wszędzie – albo uciekać przed nimi jak najdalej? Co to za siła, przez którą ciągle czujemy się inni, często gorsi, od ludzi, których mijamy na ulicach obcych miast? Dlaczego wciąż obcych, skoro żyjemy tu latami? Co sprawia, że wciąż żyjemy nadzieją, że jeszcze tych kilka lat i wrócimy do kraju, mimo braku perspektyw – ale ze zdobytymi tutaj pieniędzmi?
Nie wszyscy czują się w ten sposób. Dla wielu wyjazd z Polski był uwolnieniem się od wielu obciążeń. A jednak tak wielu przeżywa wyjazd z kraju źle.
- Emigracja to wycie do księżyca, ciągły ból – pisze anonimowy internauta na forum internetowym. Nie on jeden zastanawia się, co jest tego przyczyną. I jak określić swój stosunek do Polski.
Balansujemy na granicy wyczerpania, i ciągle nie wiemy, czy to miłość czy nienawiść.
Z gniewem w sercu, z przekleństwem na ustach rozpowiadamy znajomym – ja nigdy tam nie wrócę, ja nienawidzę, ja nie chcę, jeszcze rok i dostanę tu paszport…
A kiedy przychodzi noc, zagrzebujemy się w ciepłej pościeli, w wygodnym, miękkim łóżku. Albo na materacu rzuconym w kąt pokoju wielkości klatki. I owijamy się śpiworami, starymi radzieckimi, wysłużonymi.
I gryziemy pięści. Do łez.
Z wiekszoscia artykulu sie zgadzam jedynie zakonczenie nie odnosi sie do mnie. Nie placze z tesknoty za Polska.
_________________ "Nie bedzie żadnych udziwnień, my jesteśmy normalni..."
Imię: Bardzo pospolite Pomógł: 3 razy Wiek: 36 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 354 Skąd: Reading,UK
Wysłany: 19 Lipiec 2007, 21:14
A jak mialem zrobic dac link do konkurencyjnego forum?? I tak artykul byl w formie pisemnej!! Zdolnosc czytania wam zanika wprost proporcjonalnie do wypitego Zywca.
_________________ "Nie bedzie żadnych udziwnień, my jesteśmy normalni..."
A jak mialem zrobic dac link do konkurencyjnego forum?? I tak artykul byl w formie pisemnej!! Zdolnosc czytania wam zanika wprost proporcjonalnie do wypitego Zywca.
Male sprostowanie nie Zywca lecz Bosmana gdyz sobie zapasy przywiozlem choc powoli juz sie koncza
[ Dodano: 20 Lipiec 2007, 07:31 ]
no dobra przeczytalem w sumie ciekawe ale i ja rowniez sie nie zgodze z koncowka
_________________ Latwo ci zachowac twarz, gdy kilka na zmiane masz
Wiek: 33 Dołączyła: 30 Sty 2007 Posty: 59 Skąd: polska
Wysłany: 1 Sierpień 2007, 23:42
Choc nie lubimy sie do tego przyznawac jestesmy bardzo nacjonalni. wszystko co polskie jest lepsze(jesli nie najlepsze) Oprocz lepszego jedzenia i piwka,to nawet widoki w Polsce sa piekniejsze. trawa bardziej zielona i bardziej niebieskie niebo. a tak naprawde to tylko nasza skorupa ,ktorej powinnismy sie jak najszybciej pozbyc, zeby moc dostrzec i polubic jakas innosc. nie wierze ,ze ktos przyjechal tu z przymusu. jedni przyjechali dla pieniedzy inni, zeby tu zyc. i to jest ok. ale bez wzgledu na cel wspolczuje tym, ktorzy ni potrafia zaprzyjaznic sie z rzeczywistoscia. moze czas zamienic slowo GORSZE na INNE!!
chcesz powiedziedz, ze angielskie jedzenie jest dobre?
Cytat:
piwka
to prawda, wole zywca od ale'sow, choc guinessa od zywca, ale guiness nie jest angielski. Czyli pod 'nacionalnosc' nie podchodze, no chyba, ze moi przodkowie byli celtami...
Cytat:
bardziej niebieskie niebo
to prawda, statystycznie mamy w Polsce wiecej bezchmurnych dni...
Cytat:
trawa bardziej zielona
tego sie nie da obronic, tutaj wiecej leje wiec trawa jest bujniejsza.
Wiek: 33 Dołączyła: 30 Sty 2007 Posty: 59 Skąd: polska
Wysłany: 3 Sierpień 2007, 21:43
a czy ja mowie,ze wykluczaja? ustosunkowalam sie do artykulu. wyrazilam swoja opinie(chyba o to chodzilo?). napisz, co ty sadzisz o tym ,co nam tu Pan Wyspiarz zapodal. ja i pewnie wielu innych jestesmy ciekawi opinii ludzi,ktorzy przyjechali tu zyc(chocby tylko na chwile).
_________________ Kulal Bog, kulal czlowiek,a zaden-za malo, Nikt sie nigdy nie dowie, co w nich tak kulalo.
Imię: Bardzo pospolite Pomógł: 3 razy Wiek: 36 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 354 Skąd: Reading,UK
Wysłany: 4 Sierpień 2007, 16:52
Ludzie tu trawa nie jest "zielensza" niz w Polsce. Niebo tez nie jest bardziej "niebieskie". Co z tego ze Anglia nie grzeszy czystoscia i piekna architektura.Tu jest poprostu normalnie(nawet bez wielkiej litery). I to mi wystarcza.
_________________ "Nie bedzie żadnych udziwnień, my jesteśmy normalni..."
Imię: Emil Pomógł: 1 raz Wiek: 29 Dołączył: 23 Mar 2007 Posty: 125 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 5 Sierpień 2007, 10:00
A jednak przeczytales, skoro piszesz cos o sloganach. Jedyne co jest zdecydowanie lepsze tu w Anglii to sila nabywcza funta, a cala reszta, coz, w sumie inna tylko. Nienormalnosci i glupoty biurokracji sie tak bardzo nie odczuwa, bo.... klania sie piramida Maslowa i po prostu nie chce sie zajmowac ani zastanawiac nad biurokracja i urzedami, a przynajmniej nie tak czesto jak w Polsce, gdzie struktury biurokratyczne sa jakby zywcem wyjete z glebokiej komuny. Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic, najgorzej chyba z kuchnia angielska, co jest oczywiste, a chodzi mi po prostu o to, ze jedzenie angielskie jest na tyle inne od polskiego, ze ciezko sie przestawic
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum