Aby w pełni korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników! Problem z rejestracja? Napisz na gadu: 181535.
Pomogła: 1 raz Wiek: 29 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 53 Skąd: Prudnik
Wysłany: 11 Lipiec 2007, 12:34 Reading jest w czolowce miast w ktorych najlepiej sie zyje n
Wedlog ponizeszego artykulu Reading jest jednym z miast ,w ktorym najlepiej sie zyje na wyspach. Co o tym sadzicie? Czy rzeczywiscie w Reading jest tak rozowo?
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 11 Lipiec 2007, 13:28
Od naszych architektow mogliby sie duuzo naumiec..
Po tym artykule, to tylko czekac na kolejny najazd naszych na Reading..
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 11 Lipiec 2007, 15:36
Na forum jestem bezkonkurencyjny
Raczej chodzi mi o najazd coraz czesciej zaobserwowanego buractwa..
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Imię: Bardzo pospolite Pomógł: 3 razy Wiek: 36 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 356 Skąd: Reading,UK
Wysłany: 11 Lipiec 2007, 16:46
Wczoraj czytalem to na "lamach" Reading Chronicle online ale lyzke dziegciu dodaje do tego artykulu fakt, ze wedlog raportu Reader's Digest z kwietnia tego roku, Reading wypadl jako najgorsze miasto do wychowywania dzieci i ogolnie "prowadzenia" rodziny.
Podobno juz nie tylko jezdzi sie do Londynu do pracy ale zaczyna sie jezdzic z Londynu do Reading. To optymistyczne Ja chcialem wracac do Londynu a to moze Londyn przyjdzie do mnie
_________________ "Nie bedzie żadnych udziwnień, my jesteśmy normalni..."
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 12 Lipiec 2007, 11:04
Hot Fuzz i selekcja naturalna
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 12 Lipiec 2007, 16:14
Dobry jest ten kolo ze wsi, ktory mine trzyma w szopie
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
na shreku tez bylem o 0.00 w nocy na nocnej premierze (polskiej wersji) jednak wczesniej przed tym poszlismy na Hot Fuzz (taki maly maraton se zrobilismy) i shrek juz mnie tak nie zachwycil
_________________ Latwo ci zachowac twarz, gdy kilka na zmiane masz
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 13 Lipiec 2007, 09:33
Nam sie shrek 3 podobal, zwlaszcza wywody pinokia
Warto isc.
Hot Fuzz tez jest dobry, taki angielski humor
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Wiek: 38 Dołączyła: 20 Mar 2007 Posty: 69 Skąd: mazowieckie
Wysłany: 13 Lipiec 2007, 20:40
Jędrulez napisał/a:
Na forum jestem bezkonkurencyjny
- ale tylko na forum, ale
"
Jędrulez napisał/a:
buractwa..
się obawiasz!!!!
Nadmieniam jeżeli nie jesteś w temacie, to tam wyżej przez Ciebie wymienione nie czyta, takich informacji z tej prasy, a jeżeli już czyta..., to zastanawiam się czy to jest to
Jędrulez napisał/a:
buractwa..
wniosek...
Jędrulez napisał/a:
Po tym artykule, to tylko czekac na kolejny najazd naszych na Reading..
Jędrulez napisał/a:
Raczej chodzi mi o najazd coraz czesciej zaobserwowanego buractwa..
koledzy się.... pchają...???
przepraszam za złośliwość....
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 14 Maj 2007 Posty: 14 Skąd: Reading/Lodz
Wysłany: 17 Lipiec 2007, 21:26 Re: Reading jest w czolowce miast w ktorych najlepiej sie zy
ankadz napisał/a:
Wedlog ponizeszego artykulu Reading jest jednym z miast ,w ktorym najlepiej sie zyje na wyspach. Co o tym sadzicie?
To na pewno pocieszajace, ale pamietam jak kilka miesiecy temu czytalam, ze Reading przoduje w statystykach przestepczosci... Prawda pewnia jak zwykle gdzies pomiedzy.
Ja wybralam Reading ze wzgledu na korzystne ceny mieszkan. W Londynie zaplacilabym wiecej za mniejsze mieszkanie o wiele gorszym standardzie. Z praca za to byloby latwiej w wiekszym miescie.
Wg mnie to Reading jest jednym z ciezszych miast do zycia rodziny. Dlaczego? Praca jest, owszem, ale w wiekszosci przypadkow dla wielu konczy sie na 8-9 funtach, a dla wiekszosci na 6. O mieszkania trzeba sie bic, a i tak ich standard jak juz ktos slusznie napisal przypomina nory. Jesli ktokolwiek oferuje zasyfione mieszkanie 2 pokojowe to chce 800 funtow, bez miejsca parkingowego i w domu dzielonym na kilka rodzin. I to jest okazja! Jesli sie nie podoba to za pol godziny ktos inny to wynajmie. Wiekszosc mieszkan posiadaja Pakistanczycy ktorzy wiele lat temu je kupili za grosze i do tej pory nie remontowali. Po co maja wynajmowac na godziwych warunkach jesli bez remontowania moga je wynajac 10 studentom po 200 funtow kazdy. Agencja jesli obnizy cene mieszkania to odbije sobie to w roznych oplatach, ktore czesto wynosza prawie tyle co czynsz.
Jest to rowniez zaglebie technologiczne dla firm z IT i inzynierii, ktorzy swoim pracownikom placa po min 30.000 funtow rocznie (od 15 funtow/h). Takich ludzi stac na wynajecie mieszkania samemu lub placenie 500-600 funtow za normalny pokoj. Po co wiec ktos ma wynajmowac pokoj parze Polakow za 400 skoro wynajmnie facetowi za 600 ktory nic nie wymaga i prawie go nie ma?
Wiekszosc Polakow twierdzaca ze tu jest fajnie, bo jest praca, mieszka w dzielonych mieszkaniach w warunkach w jakich w Polsce po prostu by sie brzydzili. Tutaj mieszkaja z ludzmi ktorych nienawidza, czekajac na lazienke, walczac o swoja prywatnosc i czesto prywatnosc dziecka. W takich warunkach "mieszkanie" wynosi ich ok 300-400 funtow, ale skoro raport jest taki optymistyczny to czemu nie wynajmuja indywidualnie?
Jezeli tutaj ceny nieruchomosci sa tak atrakcyjne to czemu nawet Anglicy dziela mieszkania i nie bardzo kupuja nowych domow? Czemu co ok miesiac alarmuja w gazetach ze nasze tereny sa zawyzone cenowo i ok 20% ludzi w ogole nie stac na mieszkanie, a z tych ktorzy je kupili nawet 30% nie bedzie w stanie go splacic? Dlaczego prawie wszedzie obraca sie temat benefitow? Jesli jest tak fajnie to ludzi chyba stac na wszystko?
Ilu z Polakow ktorzy znacie wynajmuje mieszkanie tylko dla siebie w normalnej dzielnicy z miejscem na auto?
Tak wiec jesli ktokolwiek mysli o normalnym zyciu i nie liczy tylko na biedowanie, kombinowanie i benefity to kupno mieszkania nie mowiac o domu w Reading jest malo realne, a jesli nawet to trzeba zrezygnowac z wielu rzeczy. No chyba, ze kupi sie klitke za 120.000 (ok 550-600 funtow samego kredytu miesiecznie) albo bedzie podnajmowalo innym (przez 25 lat).
Mamy wielu znajomych mieszkajacych z dala od Reading, ale nie w miastach znanych i obleganych przez Polakow. Nasza znajoma mieszka w takim miescie. Moze troche mniej tam jest pracy, ale jak ktos chce to mozna znalezc taka za 8 funtow/h. Z ta mala roznica, ze mieszkania sa eksluzywne, nawet porownujac do polskiego poziomu i kosztuja mniej niz tutaj. Za dwie sypialnie z ogromnym pokojem, dwiema lazienkami i pieknym garazem placa 700 funtow. Dom mozna wynajac za ok 600 funtow; na obrzezach miasta, na osiedlach nowych domkow. Kawalerki sa do znalezienia za 300-400 funtow plus oplaty wiec w cenie normalnego pokoju w Reading. 2 pokojowe mieszkania mozna kupic za 120.000, a duze domy sa ponizej 200.000 funtow. Nie ma tam dzieci marketow i mlodziezy spedzajacej swoj caly wolny czas w Oracle. Jest piekny park, mnostwo miejsca na spacery. Tez jest deptak, jest dodatkowo Katedra.
Kolega wlasnie wybiera sie do Londynu. Znalazl dwupokojowe mieszkanie za 750 funtow z ogrodem na wylacznosc. Tu placi 725 za to samo i ogrod jest dzielony na 4 mieszkania.
Wiec co Reading oferuje? Wlasciwie nic oprocz centrum handlowego. Nie ma miejsca na spacery, a w dwie duze dzielnice Reading lepiej nie wybierac sie noca... Wiekszosc domow pochodzi z czasow Wiktorianskich, a normalne okna to w wielu przypadkach opcja. Szczury sa plaga nawet w centrum miasta, a wiele domow rowniez ma robactwo. Ciagle szukanie miejsca parkingowego i laczone "domy" ktrore wszedzie wygladaja tak samo. Ciagle korki rano w strone miasta i po poludniu w druga, wszechobecny halas samochodow. Dojazd do domu zajmuje min 30 min dziennie, wiec do pracy mozna doliczyc ekstra godzine. Studenci to w wielu przypadkach bydlo ktore niszczy prawie wszystko co stoi im na drodze ( z upodobaniem samochodow). Lato wyjezdzaja angielscy studenci, ale jest znow nalot polskich i szukanie pracy dla kogos kto "wszystko potrafi i wszystko moze robic". Jak ktos juz slusznie zauwazyl tu tez laduje "bydlo" ktore w Londynie sobie nie dalo rady, albo od razu wali tutaj, bo jest praca.
I co z tego ze jest praca skoro jak wielkszosc Polakow konczy na 7 funtach (wielu 5.35) i jesli tu maja zarabiac te pieniadze to dlaczego nie dostac tego samego gdzie indziej i mieszkac jak czlowiek w normalnych cichym miescie, gdzie mozna spotkac sie z sasiadami, albo wspolnie wyjsc do parku czy na spacer, a dojazd do pracy zajmuje mniej?
Reading mieszkaniowo jest starym miastem przemyslowym, gdzie mieszkalo mnostwo ludzi sciagnietych z wiosek i chodzilo o jak najwieksze zageszczenie. Cenowo to jednak miasto technologiczne,w ktorym czesc (raczej mala) zarabia duzo i stac ich na normalne zycie, ale przez to winduja ceny do gory.
Oczywiscie wielu napisze, ze zarabia tyle, ze ich stac i jest im fajnie. Znam osobiscie wielu takich i wiem, ze mozna zarabiac dobre pieniadze. Takie pieniadze mozna zarabiac prawie wszedzie, ale jaki jest odsetek takich ludzi w Reading wsrod Polakow?
Niestety przez takie raporty zwala sie tu jeszcze wiecej osob ktore najczesciej nie maja w Polsce juz nic do stracenia, a potem koczuja po 8-10 i twierdza w Polsce jak to jest im tu fajnie...