Aby w pełni korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników! Problem z rejestracja? Napisz na gadu: 181535.
Wysłany: 18 Sierpień 2008, 13:01 Polski Pub - Gospoda opinie,zazalenia itp.
nie wiem czy to juz wczesniej bylo czy nie (jesli bylo to pewnie sprytne oko Przytulasa to zauwazy) ale chcialabym wiedziec co myslicie o naszym poczciwym Polskim Pubie, pewnie wielu/wiele z Was bylo widzialo... co myslicie? fajnie? nie? jakies negatyne/pozytywne doswiadczenia?
karolka poczytaj poprzedniego juz niestety zamknietego posta na temat gospody
[ Dodano: 18 Sierpień 2008, 15:00 ]
wiele "pozytywnego" na temat gospody mozna poczytac
_________________ Michael: Zrobiłem coś dla ciebie.
To popielniczka.
Sara: Nie palę
Michael: Tak, wiem...
Ale pozwalają robić tylko takie, albo biżuterię.
A chyba nie lubisz biżuterii z makaronu.
Tu link udostepniny przez Miska do poprzedniej rozmowy na ten temat
Ja dodam tyle, chodzi konkretniej o obsluge, a jeszcze bardziej konkretnie o pania zza baru, nie mila, nie uprzejma dziewczyne ktora jeszcze nigdy nie obsluzyla mnie ani nikogo z moich znajomych tak jak nalezy. Najbardziej zdenerwowala mnie jedna sytuacja, przyszlam w pewna sobote kiedy to grala slynna kapela, weszlam dokladnie o godzinie 19.45 kupilam drinka i usiadlam na dworze. O godzinie 20.05 przyszla ta dziewczyna z nakazem(bo oczywiscie nie z prosba) zaplaty za wejscie czy za kapele(zwal jak zwal), odpowiedzilam jej grzecznie za ja nie zostaje tylko dokoncze i w ciagu gora 5 minut wyjde, po czym ona powiedzila ze jesli za chwile nie zaplace to bede musiala natychmiast opuscic lokal (!) Oczywiscie cisnienie podnislo mi sie maksymalne, zapytalam sie jej czemu jest nie mila i czy zawsze musi taka byc (?) po czym oznajmila mi ze jesli nie zaplace to ona wezwie ochrone zeby mnie wyprowadzili (hahaha) i ze jesli mam jakies zazalenia to musze isc z nimi do Blazeja (kim jest Balzej, nie poinfomowano mnie). Z natury jestem wyrozumiala osoba, moge zrozumiec ze ktos ma zly dzien, zle sie czuje czy cokolwiek, ale nie po raz 5 czy 10. Poza tym jesli ktos obsluguje Cie w taki sposob (niechetnie, nieprofesjonalnie, niemilo, i ogolnie wsztystko na nie) to az Ci sie nie chce do tego baru chodzic. Bieda i ubostwo tyle.
PS czy ktos byl w sobote jak ta kapela gra? nie sadzicie ze tam jest wtedy za glosno? w takim malym pomieszczeniu rozstawiaja glosniki estradowe, nie da sie siedziec a co dopiero rozmawiac...
No to ja moze sie wypowiem jeszcze. Przylazilem do tego pubu od samego poczatku i powiem ze na poczatku mialem jak najbardziej pozytywne zdanie na temat obslugi. Ale z czasem sie to zmienilo i juz tak milo nie bylo. I nawet nie chce tutaj nawiazywac do ostatniej sytuacji z gospody jaka mialem bo smiac mi sie chce z postepowania pewnych osob. Ale wracajac do tematu to na samym poczatku kazdy powiedzial Ci dzien dobry lacznie z wlascicielem pubu ale z czasem to tylko Lukasz barman potrafil powiedziec czesc czy dzien dobry i zona wlasciciela a sam wlasciciel no coz... wydaje mi sie ze osiagnal to co chcial i przestalo mu zalezec na klientach. Takie mam wrazenie. Ale nie dlatego tam przylazilem by komus mowic czesc czy dzien dobry ale by sie pobawic. A co do wejsciowek w soboty to pamietam taka sytuacje jak przyszedlem kolo polnocy po pracy na piwko i kazano mi placic 3 funty za wejscie... czyli jedno piwko kosztowalo by mnie 6 funtow heheh wiec podziekowalem i poszedlem do domu a co do dziewczyny zza baru to faktycznie nie bardzo sie nadaje do pracy z ludzmi w takim miejscu bo robi to chyba tylko dlatego by zarobic pieniadze a tak z ludzmi pracowac sie nie da i tu przypomniala mi sie taka sytuacja z polski kiedy pojechalem z kolega przedstawicielem w branzy spozywczej do jakiegs sklepu GS i wchodzac o 7 rano do tego sklepu uslyszelismy " gdzie k...a ?? " heheh roznica pomiedzy ta pania z Gs a dziewczyna z pubu jest taka ze barmanka nie jest wulgarna ale czasami nie jest zupelnie mila No ale chyba oto chodzi wlascicielowi by pokazac prawdziwa twarz polskiej "kultury" jesli to czyta wlasciciel Blazej to nie czuj urazy tylko wyciagnij wnioski na przyszlosc
_________________ Michael: Zrobiłem coś dla ciebie.
To popielniczka.
Sara: Nie palę
Michael: Tak, wiem...
Ale pozwalają robić tylko takie, albo biżuterię.
A chyba nie lubisz biżuterii z makaronu.
a ja nic juz nie napisze bo i tak mnie nikt nie lubi
pisz pisz nie krepuj sie
_________________ Michael: Zrobiłem coś dla ciebie.
To popielniczka.
Sara: Nie palę
Michael: Tak, wiem...
Ale pozwalają robić tylko takie, albo biżuterię.
A chyba nie lubisz biżuterii z makaronu.
Imię: Konrad Pomógł: 1 raz Wiek: 98 Dołączył: 20 Kwi 2008 Posty: 609 Skąd: inny wymiar
Wysłany: 18 Sierpień 2008, 16:55
Misiek Przytulas napisał/a:
a ja nic juz nie napisze bo i tak mnie nikt nie lubi
Nie dramatyzuj. Wszyscy Cię lubią włącznie ze mną. Inaczej zrobilibyśmy wybory nowego administratora, które pewnie też byś wygrał. ;-)
Jeszcze tylko wracając do niefortunnego porównania, które użyłem w zamkniętej dyskusji to Ania wszystko wyjaśniła. Dzięki jej za to.
Co zaś się tyczy Gospody ? No tak. Więc oprócz małego incydentu z właścicielem, który pewnego wieczora postanowił mnie olać i czekałem przy barze kilkanaście minut podczas gdy obsługiwał tych co stali za mną i podchodzili później, to właściwie nie mam żadnych zarzutów. Nikt nigdy nie był dla mnie niemiły, nawet kiedy mnie wypraszali na ulicę przy zamykaniu też było wszystko ok. Dali kubeczek plastikowy na resztę piwa. Tak, że ja nie mogę jak narazie nic złego powiedzieć. Natomiast przeczytane uwagi nasuwają mi kilka pomysłów. Konsumenci mają swoje prawa, a te można egzekwować w różny sposób. Na przykład skarg lub "skarg" Standardowo takimi sprawami zajmuje się Trading Standards Agency, może też zachaczyć o Enviromental Agency. Nie wiem tylko czy warto się w takie rzeczy bawić zamiast porozmawiać z właścicielem.
Nie wiem tylko czy warto się w takie rzeczy bawić zamiast porozmawiać z właścicielem.
wiesz rozmowa moze byc bardzo pomocna tylko trzeba miec do tej rozmowy argumenty wiec temat taki jak ten moze nam ich dostarczyc a zreszta idea forum jest to by pisac i wymieniac sie swoimi spostrzezeniami na rozne tematy, przy czym nie obrazajac nikogo. Tez mi dano kiedys plastikowy kubeczek na droge i tez mam kilka pozytywnych spostrzezen zwiazanych z Gospoda bo jednak w jakis sposob poznalem dzieki niej troche ludzi z reading czy okolic. Ale tak jak juz napisalem duzo wczesniej klimat w Gospodzie podupada ale dlaczego ?? Moze wlasnie dlatego jak ktos to napisal wlasciciel nastawiony jest na zysk co akurat rozumiem ale nie zawszelka cene zysk. Prowadzac taki biznes trzeba byc elastycznym na potrzeby innych. A teraz wydaje mi sie ze zaczyna tam panowac lekka komuna i nie ma w tym elastycznosci. Poza tym pamietam jak Gospoda byla wspolorganizatorem 2 polskiej nocy w mango i wtedy jakos nie przeszkadzalo wlascicielowi reklamowac tej imprezy. Zreszta przygotowali wtedy dobre koreczki no ale tak na koniec nasuwa mi sie takie stwierdzenie - dla siebie wszystko dla drugiego nic.. a tak w zyciu byc nie moze no ale moze ja sie na biznesach nie znam
_________________ Michael: Zrobiłem coś dla ciebie.
To popielniczka.
Sara: Nie palę
Michael: Tak, wiem...
Ale pozwalają robić tylko takie, albo biżuterię.
A chyba nie lubisz biżuterii z makaronu.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1217 Skąd: Kraków
Wysłany: 18 Sierpień 2008, 17:42
bylem 2x i w zasadzie ani w te ani we wte
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Ja tez mam pozytyne odczucia co do tego pubu/restauracji. Maja dosc dobre jedzenie, Lukasz za barem jest pozytywny, a i ochrona bardzo uprzejma(przynajmniej dla mnie). Ale niektore rzeczy bardziej odstaszaja niz zachecaja, czesciej zapamientujemy to co zle niz to co dobre, przynajmniej tak mi sie wydaje, dlatego ja osobiscie stracilam ochote tam chodzic, a bylam dosc czestym gosciem mozna powiedziec ze nawet 2/3 razy w tyg z racji tego ze niedaleko mieszkam, wiec czasem jakis obiadak, a praktycznie co sobota obowiazkowe piwko ze znajomymi, teraz tam chodze bo moi znajomi jeszcze nie poczuli na wlasnej skorze negatywnej strony tego miejsca wiec nie pozostaje mi nic innego jesli chce z nimi spedzic troche czasu. Coraz czesciej wybieram siedzenie w domu niz wychodzenie gdziekolwiek. Moj budzet przynajmniej na tym skorzysta
Hmm, w Gospodzie byłam ostatnio 8-go marca więc dość dawno temu. Wtedy jak i przy wcześniejszych okazjach było naprawdę bardzo sympatycznie i milutko, obsługa w porządku a żarcie pierwsza klasa.
No i kurcze planowałam się tam wybrać z kolejnym znajomym ale mnie skutecznie zniechęciliście i już chyba nie chcę
_________________ ~Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam gdzie chcą~
Imię: Emil Pomógł: 2 razy Wiek: 29 Dołączył: 27 Sty 2007 Posty: 2239 Skąd: Łódź / Reading
Wysłany: 18 Sierpień 2008, 22:15
karolka123 napisał/a:
a i ochrona bardzo uprzejma(przynajmniej dla mnie)
Powiedz mi czy zdarzylo Ci sie kiedys kogos poznac kto byl niesympatyczny dla Ciebie (pieknej Kobiety)
_ania_ napisał/a:
żarcie pierwsza klasa
Dzis uslyszalem jedna saladkowa historie od osoby, ktora nie czytala tego watka (udziela sie czasem - naprawialem jej dzis laptopa), wiec mozna powiedziec, ze jest postronna. Nie bede przytaczal szczegolow, brzmialy strasznie.
Jesli o mnie chodzi lubilem tam chodzic, fajne miejsce zeby wpasc i napic sie piwka ze znajomymi. Jednakze tak jak ktos juz napisal (chyba Morni), chcielismy wejsc na jedno piwko w ktores forumowe piwko, w sobote, gdzie akurat grala "kapela". Piwo kosztowalo w sumie 6 funtow. Generalnie od tamtej pory unikalem piwek w sobote w Gospodzie, ja rozumiem ze Blazej potrzebuje pokryc koszty kapeli z tym, ze ile moze byc takich osob jak my chcacych sie napic jednego piwka w sobote? Cena za wstep + kapela, ktorej ja akurat nie trawie odstraszala mnie skutecznie w kazda nastepna sobote... Trzeba by przekalkulowac, czy sie oplacalo, czy moze Misiek i znajomi wypili by drugie, trzecie piwko/winko... I tak jak wspomniala Karolka, za glosno...
_________________ Ciężko jest być zajebistym, no ale ktoś musi ...
Szacuneczek, Administrator!
Hint 1: Uganiając się za kobietami można stracić kupę forsy, ale jeszcze nikt nie stracił kobiety uganiając się za forsą.
Hint 2: Rozwiązanie problemu głodu i bezrobocia: głodni zjedzą bezrobotnych.
no ta salatkowa opowiesc byla straszna Misiek .. i pomyslec ze tak chwalilem to jedzonko...
_________________ Michael: Zrobiłem coś dla ciebie.
To popielniczka.
Sara: Nie palę
Michael: Tak, wiem...
Ale pozwalają robić tylko takie, albo biżuterię.
A chyba nie lubisz biżuterii z makaronu.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1217 Skąd: Kraków
Wysłany: 18 Sierpień 2008, 22:34
a mi znajomy opowiadal, ze znalazl robala w salatce. Oddali mu hajs za obiad, ale niesmak pozostal, zreszta ja bym sanepidem postraszyl.
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Imię: Emil Pomógł: 2 razy Wiek: 29 Dołączył: 27 Sty 2007 Posty: 2239 Skąd: Łódź / Reading
Wysłany: 18 Sierpień 2008, 22:48
Podobna sytuacja (moze ta sama), ktos znalazl karalucha w salatce i podobno od razu zwymiotowal, brrrrrrrrrrrrr.... w morde, az mnie ciary.... Podkresle, ze tylko slyszalem od postronnej osoby, osobiscie nikt z moich znajomych...
_________________ Ciężko jest być zajebistym, no ale ktoś musi ...
Szacuneczek, Administrator!
Hint 1: Uganiając się za kobietami można stracić kupę forsy, ale jeszcze nikt nie stracił kobiety uganiając się za forsą.
Hint 2: Rozwiązanie problemu głodu i bezrobocia: głodni zjedzą bezrobotnych.
postrasz postrasz a w szczegolnosci niech sprawdza osoby ktore przebywaja za barem w czwartek piatek i sobote bo chyba jako nie zatrudnione nie powinny tam przebywac no ale moze sie myle
_________________ Michael: Zrobiłem coś dla ciebie.
To popielniczka.
Sara: Nie palę
Michael: Tak, wiem...
Ale pozwalają robić tylko takie, albo biżuterię.
A chyba nie lubisz biżuterii z makaronu.
Nigdy nie znalazlem robala, koktaile super mocne i super smaczne, ochrona byla dla mnie mila mimo tego, ze bylem niegrzeczny. Bez zastrzezen do obslugi baru/kuchni. Nie widze nic zlego w pobieraniu £3 funtow za wstep, gdy gra kapela.
Jednak nie czesto tam bywam jako muzyka (disco polo) jest odstraszajaca, ostatnio czulem sie jak na weselu. Caly smak obiadu psuje beznadziejny polski glosny hip-hop itp. =)
no ja tez nie znalazlem robala ale dzisiaj tak sie zgadalem ze swoimi angielskimi klientami dodam ze stalymi na temat polskiego pubu. I powiedzieli ze raz i nigdy wiecej !! czemu ?? no wiec w gruncie rzeczy jedzenie im prawie smakowalo - ziemniaki byly zimne i mieso z kurczaka nie do konca wysmazone - tzn surowe w srodku nazwy nie pamietali ale z tego co mi tlumaczyli to wygladalo to na devolaja poza tym jakas surowke mieli i co do swiezosci salaty mieli zastrzezenia .. a najgorsze ze ja im polecilem kiedys by sie wybrali do tego miejsca. I to co im sie bardzo nie podobalo to serwis.. opowiadali ze bedac w Krakowie w restauracji z narodowymi polskimi potrawami obsluzeni byli super ... a tutaj czuli sie ignonorowani ... coz .. co raz ciekawsze rzeczy mozna uslyszec czy przeczytac na temat Gospody.. szkoda ze malo pozytywne...
_________________ Michael: Zrobiłem coś dla ciebie.
To popielniczka.
Sara: Nie palę
Michael: Tak, wiem...
Ale pozwalają robić tylko takie, albo biżuterię.
A chyba nie lubisz biżuterii z makaronu.
Pomógł: 1 raz Dołączył: 03 Paź 2007 Posty: 9 Skąd: Polska
Wysłany: 31 Sierpień 2008, 19:39
No niestety musze powiedziec ze mi sie przytrafilo uslyszec baardzo nie pochlebne opinie od "angoli" na temat tej knajpki. Zimne i nie do konca smaczne jedzene + raczej niegrzeczna i ignorująca ich obsluga. Tez jest to nie mile dla mnie osobiscie poniewaz to ja im polecilem to iejsce jako przyklad Polskiej kuchni. Przykre ale prawdziwe.
_________________ ...na początku był chaos, i tak pozostało.
ja tam niebylem jeszcze nigdy. wiekszosc ludzi tak mowi, co jest chyba wymowne...:D
_________________ "What is good? - everything augments the feeling of power, the will to power, power itself, in man. What is evil? - whatever springs from weakness. What is happiness? - the feeling that power increases - that resistance is overcome." - The Antichrist
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum