Aby w pełni korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników! Problem z rejestracja? Napisz na gadu: 181535.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 21 Maj 2007, 12:32
Cytat:
Jeżeli masz wątpliwość co do poszczególnych praktyk religijnych, to pytając kompetentnych ludzi lub czytając kompetentne książki rozwiewaj swoje wątpliwości.
Ja nie mam watpliwosci co do praktyk, po prostu one do mnie nie przemawiaja.
Cytat:
Chociaż tych obowiązkowych praktyk jest niewiele: przychodzenie w każdą niedzielę do kościoła, spowiadanie się raz w roku i w przyjęcie Komunii św. przynajmniej raz w roku w okresie pomiędzy Środą Popielcową a Zesłaniem Ducha Świętego (Zielone Świątki).
Kolejne nakazy. Dlaczego nie moze byc tak, ze ide do kosciola wtedy, kiedy mam potrzebe/ochote?
Cytat:
Nie wiem, która z tych praktyk jest tak bardzo przykra.
Nie mowilem, ze jest przykra. Po prostu nie daje mi satysfakcji.
Cytat:
Jeżeli praktyki wykonuje sie z przymusu, to tych skutków uszlachetniajach nie odczujemy
A czymze jest chodzenie do kosciola, jak nie przymusem/nakazem? Mamy znajdowac przyjemnosc w nakazie?
Cytat:
Jeżeli Ci zasady wiary nie odpowiadają to niewielki masz wybór.
Mnie nie odpowiadaja praktyki religijne, nie zasady wiary.
Czy moge trwac przy jezusie niepraktykujac, lecz wierzac i stosujac sie do przykazan?
Czy mam prawo nazywac sie w pelni jego uczniem?
Chce sie okreslic.
odnosnie posta nr2: w prawie takze nie ma nakazow w stylu: zrob tak, bo inaczej..
odnosnie posta nr3: chcialem rozgraniczyc wiare od praktyki.
Cytat:
Za to że w naszym Kościele mamy Mszę świetą możesz winić tylko Jezusa, który ją ustanowił w Wieczerniku i nakazał ją powtarzać.
Nie chce nikogo winic. Zapewne w czasach w ktorych zyl Jezus msza byla duzo bardziej interesujaca, emocjonujaca i zachecajaca.
Cytat:
A to z jakim nastawieniem na nią idziesz, to już Twoja wola.
Ja nie ide z zadnym nastawieniem. Ja tam przychodze i widze jak to wyglada. Slysze ludzie rozmawiajacych w i "po" kosciele.
Cytat:
Nie masz jednak prawa mówić, że ci co są w kosciele na Mszy to ludzie nieszczerzy.Bezpodstawnie ich obrażasz. Nawet w tej dyskusji możesz przeczytać słowa tych, co chodzą do kościoła i robią to, dlatego, że tak chcą a nie muszą.
Czy ja gdzies pisalem, ze wszyscy ludzie, ktorzy chodza do kosciola sa nieszczerzy?? Prosze nie generalizowac za mnie i nie wkladac tych slow w moje usta. Napisalem o przykladzie ludzi. A ze tacy ludzie istnieja i chodza do kosciola, to ksiadz doskonale wie, chyba ze zyje ksiadz w iluzji i wierze, ze tak nie jest i wszystkie owieczki chodza do kosciola, bo chca.
Cytat:
Do takiej postawy też trzeba dorosnąć i zrozumieć, że to nie jest dla mnie krzywda ale prezent ze strony Jezusa, łaska z Jego strony, że jest to dobrem dla mnie.
Wnioskuje czytajac miedzy wierszem, ze jestem niedorosly
Cytat:
Nie tylko księża sprawiają, że Kościół jest mniej święty, bo każdy grzech każdego katolika sprawia, że Kościół jest mniej święty
To takie odbijanie pileczki i przerzucanie winy.
Jednoczesnie ksiadz potwierdza, ze taka sytacja ma miejsce. Co w zwiazku z tym robi kosciol, azeby to zmienic? Nie widze rezultatow.
Cytat:
Ta Twoja uwaga jest obrzydliwa. Jeśli mamy dyskutowac, to dyskutujmy o problemach a nie oceniajmy z nienawiścią ludzi, jakichkolwiek.
Obrzydliwe, obrzydliwe. Moze i faktycznie przesadzilem, bylem ciekaw jak ksiadz zareaguje i mam juz odpowiedz. Nienawisc? Znow ksiadz doszukuje sie czegos i nadinterpretuje.. btw posluzylem sie dobrze znanym okresleniem. Zreszta nie chcialem nikogo urazic, napisalem to, poniewaz chcialem skierowac sie ku kolejnemu watkowi, mianowicie chodzi mi o Radio Maryja i postac Ksiedza Dyrektora. Czy ksiadz chcialby na ten temat podyskutowac?
Z wyrazami szacunku, Ja
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Kolejne nakazy. Dlaczego nie moze byc tak, ze ide do kosciola wtedy, kiedy mam potrzebe/ochote?
Nie można traktować wiary jako coś co ma służyć tylko mojemu samozadowoleniu. Jeśli potraktujesz wiarę jako swoją relację do osoby Boga, to musi to być relacja wzajemnej miłości. A w prawdziwej milości, która nie jest egoistyczną, człowiek ma obowiązki wobec kochanej osoby, co więcej wypełnianie tych obowiązków jest radością, bo ma się świadomość ofiarowania czegoś z siebie owej kochanej osobie. Idąc dalej tropem tej milości: Jeśli kochasz Boga ale nie chcesz się z Nim spotykać (nie ma bliższego spotkania człowieka z Bogiem na ziemi jak Msza św. gdzie słyszysz naukę Jezusa i w Komunii św. możesz fizycznie Go dotknąć) to co to za miłośc - sam przyznasz, że to nielogiczne i raczej świadczy to o tym, że to mówienie o miłości Boga jest po prostu nieszczere lub nieprawdziwe. O miłości świadczą fakty, czyny a nie tylko "gadanie".
Czy moge trwac przy jezusie niepraktykujac, lecz wierząc i stosujac sie do przykazan?
Przecież nie uczestniczenie we Mszy, jest niesłuchaniem Jezusa. On ustanawiając Mszę powiedział czyńcie to na Moją pamiątkę. Nie uczestnicząc w Eucharysti, nie czynisz tego na Jego pamiątkę.
To jest niemożliwe, by w pełni być uczniem Jezusa a jednocześnie nie robić tego, czego On uczy. To jest niestety samooszukiwanie się. Wiem, że czasem jest to postawa nieuświadomiona, ale jeżeli o tym rozmawiamy, to trzeba tak właśnie jasno sobie to powiedzieć. Przy czym to nie jest coś co nas musi od Jezusa oddalić na zawsze. To raczej taka sytuacja jak przeżywał ją św. Piotr, gdy zaparł się Jezusa - kiedy sobie uświadomił swój błąd, żałował a ten żal spowodował, że jego miłość do Jezusa jeszcze się umocniła, co Jezus zresztą docenił. Ale też z tej sytuacji można pójść i takim kierunku jak Judasz, po uświadomieniu sobie grzechu zdrady nie uwierzył w przebaczenie i popełnił samobójstwo (tu mam na myśli raczej samobójstwo duchowe jako wyrzeczenie się Boga)
Co zrobic w przypadku, gdy chce czuc sie katolikiem, ale msza w kosciele swietym jest dla mnie fanatycznym obrzadkiem pelen sztucznosci, wyuczonych formulek, odprawiana z cotygodniowego przymusu, pelna nieszczerch ludzi, ktorzy ida do kosciola, bo tak trzeba, zeby byc katolikiem?
Wytłuszczone słowa raczej z twojej wypowiedzi sugerują, że mowisz o wszystkich (pełna, jeśli pełna to inni się już nie mieszczą). Ale mogę przyjąć, że to przejęzyczenie lub nieświadome stwierdzenie.
Do takiej postawy też trzeba dorosnąć i zrozumieć, że to nie jest dla mnie krzywda ale prezent ze strony Jezusa, łaska z Jego strony, że jest to dobrem dla mnie.
Wnioskuje czytajac miedzy wierszem, ze jestem niedorosly
Nie znając ciebie, nie potrafię tego stwierdzic z całą pewnością. Zresztą to problem wielu ludzi ochrzczonych. Człowiek dojrzewa na różnych płaszczyznach. Rozwijamy się i dorastamy fizycznie, psychicznie, emocjonalnie, seksualnie, a nawet prawnie (niepełnoletni nie ponoszą pełnej odpowiedzialności prawnej). To dorastanie dotyczy też duchowości w tym wiary. Zdarza się często, że na którejś lub na wielu nawet płaszczyznach pozostajemy w tyle, nie dojrzewamy. Są ludzie rozwinięci doskonale fizycznie ale niedojrzali psychicznie lub emocjonalnie. Jest też czasem odwrotnie.
Niedojrzałość religijna polega z jednej strony czasem na braku wiedzy o swojej wierze (zasadach wiary, a czasem nawet nieznajomość Dekalogu) a czasem niedojrzałość w wierze polega na tym, że wykonuję praktyki religijne bez wewnętrznego przekonania (jak u dziecka - bo mama nakazuje) albo nie wykonuje tych praktyk wcale (bo nie widzę w tym sensu, nie widzę w tym dobra dla siebie - a to często dlatego, że nie pofatygowałem się, żeby to wszystko sobie przemyśleć już po "dorosłemu", żeby to sobie samemu uzasadnić).
Nie tylko księża sprawiają, że Kościół jest mniej święty, bo każdy grzech każdego katolika sprawia, że Kościół jest mniej święty
To takie odbijanie pileczki i przerzucanie winy.
Jednoczesnie ksiadz potwierdza, ze taka sytacja ma miejsce.
To nie przeżucanie piłeczki. To fakt: Kościół w sposób nieodłączny tworzą razem świeccy i księża. Koniec kropka. Tak po prostu jest.
Tak potwierdzam i ksiądz potrafi się pogubić. Jest człowiekiem (patrz przykład św. Piotra). Co z tym można zrobić - zachęcać do nawrócenia, a tam gdzie jest wykroczenie przeciw prawu państwowemu lub przeciw Kodeksowi Prawa Kościelnego ksiądz jak każdy inny ponosi odpowiedzialność karną państwową lub kościelną.
Obrzydliwe, obrzydliwe. Moze i faktycznie przesadzilem, bylem ciekaw jak ksiadz zareaguje i mam juz odpowiedz. Nienawisc? Znow ksiadz doszukuje sie czegos i nadinterpretuje.. btw posluzylem sie dobrze znanym okresleniem. Zreszta nie chcialem nikogo urazic
To dobrze, że nie chciałeś nikogo urazic, ale musisz uważać na to co piszesz, bo te słowa na pewno wiele osób obraża.
Jędrulez napisał/a:
Ci "dobzi" to zaslepiona gąusza moherowej armii niezdolnej do samodzielnego myslenia
.
To co napisałem jako komentarz do tych słów, to nie są moje myśli o tobie i o ludziach którzy maja podobnie jak ty, watpliwości. Dałem tylko przykład jak łatwo można nawzajem sie opluwać, to jednak absolutnie nie jest rozmowa w duchu milości ani nawet tolerancji. Myślę, że to z mojej wypowiedzi wynikało jasno. Ja w takich dyskusjach na pewno nie będę brał udziału.
Zreszta nie chcialem nikogo urazic, napisalem to, poniewaz chcialem skierowac sie ku kolejnemu watkowi, mianowicie chodzi mi o Radio Maryja i postac Ksiedza Dyrektora. Czy ksiadz chcialby na ten temat podyskutowac?
O tym nie chcę rozmawiać, bo zbyt mało słucham tego radia.
Co prawda spotkałem parę razy ojca Rydzyka. W tych krótkich spotkaniach nie powiedzial ani jednej kontrowersyjnej uwagi.
Ale chcę powiedzieć, że kiedy w Polsce odwiedzałem chorych z Komunią św. to niemal każdy z nich słuchał Radia Maryja i mówili o tym ze łzami w oczach, mówiąc, że to często jedyne ich towarzystwo, bo rodzina nie ma dla nich czasu albo nie mają wcale rodziny. To co ich do tego radia ciągnęło i przywiązywało, to modlitwy (różaniec czy koronka do Miłosierdzia Bożego), to naprawdę na wysokim poziomie katechezy i pogawędki. Pod tym względem i dla tych chorych ludzi to jest coś wspaniałego i nie do zastąpienia. Wystąpienia o. Rydzyka, z tego co wiem są sporadyczne i jak sądzę przemawiają raczej do niezbyt wielkiej rzeszy słuchaczy. Niestety pozostałe media słyszą tylko te słowa i nie dostrzegają (może się mylę, ale myślę, że o. Rydzyk mówimoże srednio 15 minut dziennie, a może i nawet nie tyle a pomija sie pozostałe 23 godziny i 45 minut, to chyba niezbyt uczciwe).
Tyle o Radiu Maryja mogę powiedzieć. Nie czuję się ekspertem w tym temacie a nie chcę pisać o czymś na czym się mało znam.
Ksiądz nie zna Radio Maryja?
Chyba każdy w Polsce słyszał o tym radio i dużo o nim wie.
Jak wspominałeś robi tyle dobrego dla wiernych w szpitalach
pogawędki i cały ten rytuał prowadzony jest w sposób błyskotliwy – to są księdza słowa.
Tyle dobrego i wspaniałego a ksiądz nie jest tym zainteresowany?
Dlaczego?
Napisałeś, ze Kościół to nie teatr, gdzie masz podziwiać piękne monologi i przemowy
Jeżeli przemowa do wierzących będzie poprowadzona – mądrze i ciekawie to mamy większe szanse na zrozumienie. Nie uważasz chyba, ze Bog jest aż takim ignorantem? Zdecydowaliście się głosić nauki i mądrości życiowe, to zróbcie to z sercem lub profesjonalnie (jeżeli ducha brakuje).
Nigdy nie lubiłem historii, ponieważ mój nauczyciel w podstawówce był malo ciekawa jednostka. Kobieta jakies 35 lat – nieszczęśliwa emocjonalnie. Lekcje miały taki dynamit, ze trzeba było siedzieć w beretach aby włosy z cebulkami nie powypadały. Nuda i dramat.
Pewnego dnia na zastępstwo wpadla do nas druga nauczycielka historii i opowiedziała duchowa historyjkę. Przyznam się że z perspektywy czasu, była to najlepsza lekcja w mojej karierze. Kolejne lekcje nigdy juz nie były tak głębokie emocjonalnie. Ta mądra kobieta opowiedziała nam historie obrazu matki boskiej. Father, powiem Ci tak…
To był ksiądz
To był prawdziwy ksiądz w powłoce kobiety.
Jeżeli nadal twierdzisz ze Kościół to nie teatr i nie ma sensu nastawiać się na piękne przemowy, to ja wole chyba to radio Maryja
Jedrulez napisał:
Co zrobic w przypadku, gdy chce czuc sie katolikiem, ale msza w kosciele swietym jest dla mnie fanatycznym obrzadkiem pelen sztucznosci, wyuczonych formulek, odprawiana z cotygodniowego przymusu, pelna nieszczerch ludzi, ktorzy ida do kosciola, bo tak trzeba, zeby byc katolikiem?
Ksiądz uważa ze to nielogiczne?
Myślę, ze jest to logiczne
Wszyscy jesteśmy grzesznikami
Nie ma ludzi bez grzechu
Można to podciągnąć – jeżeli grzeszymy to nie jesteśmy szerzy wobec Boga
Czy prawo jest nakazem?
Jest prawo i przepisy
W przepisach SA nakazy – przepisy ruchu drogowego
Prawo – to interpretacja
Sam do końca tego nie wiem
Jak wy to rozumiecie?
Napisałeś father, ze niektóre wypowiedzi Jezduleza mogę obrazić – wierzących
Zawsze jest takie ryzyko…. Ale (wierzący wybacza)
To jest miejsce gdzie właśnie spotykasz „12 apostołów”
Są tacy, którzy Ci bezgranicznie wierzą
Są tacy, którzy mogą Cię sprzedać
SA tacy, którzy nie wierzą bez dotknięcia
Nie będziesz Bral udzialu kolejnych dyskusjach?
Bog chyba tak do nich nie powiedział?
To jest twoja misja
Mówić o Bogu, tłumaczyć, przekonywać i nie poddawać się
Jak ja mam interpretować Twoje słowa?
Coraz częściej Father robisz się sarkastyczny. Masz racje jesteście ludźmi tak samo słabymi jak my – zwykli grzesznicy. Świadomy jesteś swoich błędów?
Jeżeli tak jest – to kościół może być wszędzie i o każdej porze.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 22 Maj 2007, 13:32
father napisał/a:
A w prawdziwej milości, która nie jest egoistyczną, człowiek ma obowiązki wobec kochanej osoby
Obowiazki? Jest jakas lista obowiazujacych obowiazkow w relacji partner partneka? Jakis poradnik? Chetnie bym nabyl. Cos w stylu: Masz obowiazek codziennie rano przed pojsciem do pracy pocalowac mnie namietnie a wieczorem zrobic masaz stop?
Myslalem do tej pory, ze wynika to z uczucia a nie z obowiazku.
father napisał/a:
nie ma bliższego spotkania człowieka z Bogiem na ziemi jak Msza św
Skoro powiedziane jest, ze Bog jest wszedzie i w kazdym z nas, to rozmawiac z nim takze mozna wszedzie, dlatego rozumiem, ze kosciol to takiego rodzaju duzy wzmacniacz, przekaznik naszej milosci do Boga. Bardzo to wygodne.
father napisał/a:
Przecież nie uczestniczenie we Mszy, jest niesłuchaniem Jezusa
To mam z kolei takie pytanie: Gdzie udaja sie dusze, ktore nie wierza w Boga? Czy inne wiary np: judaizm, buddyzm, islam maja swoje niebo/pieklo, czy wszyscy idziemy do chrzescijanskiego nieba i tam bedziemy sadzeni?
father napisał/a:
Jak nie zachowasz nakazów prawa, to pójdziesz siedzieć do więzienia, albo będziesz płacił grzywnę lub mandat.
Nie nakazow, a zakazow, jesli chodzi o wiezienie. W prawie drogowym owszem, nakazy sa ale juz mniejsza z tymi porownaniami.
father napisał/a:
"wiara bez uczynków martwa jest".
W takim razie to, ze nie chodze do kosciola automatycznie sprawia, ze jestem niewierzacy? Chcialbym tez rozgraniczyc slowo uczynki, np dobre uczynki a praktyka coniedzielna.
father napisał/a:
Wytłuszczone słowa raczej z twojej wypowiedzi sugerują, że mowisz o wszystkich (pełna, jeśli pełna to inni się już nie mieszczą). Ale mogę przyjąć, że to przejęzyczenie lub nieświadome stwierdzenie.
Jezeli ksiadz rozumie wszystko doslownie, to faktycznie zle to ujalem.
father napisał/a:
Nie znając ciebie, nie potrafię tego stwierdzic z całą pewnością.
Ale w 95% mozna Bardzo mi milo.
father napisał/a:
O tym nie chcę rozmawiać, bo zbyt mało słucham tego radia.
Ja takze nie slucham, ale opinie mozna miec wyrobiona na podstawie innych przekazow. Na pewno nie chce kwestionowac zasadnosci istnienia tego medium i zaprzeczac pozytywnemu wplywowi na niektorych ludzi, bardziej chodzilo mi o osobe ojca Rydzyka i jego "funkcjonowania".
Z zalem stwierdzam, ze ksiadz w niczym nie zachecil mnie do zmiany nawykow, trzyma sie ksiadz swojej wersji, nie ma tam otwartosci na jakiekolwiek zmiany, zrozumienia czlowieka w innej sytuacji. Taka dychotomia. Dlatego pytanie: Czy ksiadz ma jakikolwiek pomysl na to, jak zachecic tych z nas (nazywajacych siebie wierzacymi lecz niepraktykujacymi) aby czynnie wlaczyli sie w tworzenie kosciola? Czy tez powinnismy sami do tego "dojrzec"?
Przypomnialo mi sie jeszcze jedno pytanie. Czy postac Adama i Ewy to symbolika, czy rzeczywisty fakt?
Pozdrawiam i zachecam do dalszej owocnej dyskusji
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Jezeli ksiadz rozumie wszystko doslownie, to faktycznie zle to ujalem.
Podejrzewam, że wiele zdań z tej dyskusji jest niepotrzebnych i wynika z tego, że to co ja piszę nie jest tym samym, co Ty z moich wypowiedzi odczytujesz. Zapewne działa to i w drugą stronę - to niestety minus rozmowy na forum, rozmawiając twarzą w twarz łatwiej tego uniknąć.
Jędrulez napisał/a:
Ale w 95% mozna Bardzo mi milo.
Nawet jeśli bylaby to prawda (to nieczuj się osamotniony, przynajmniej 50% ochrzczonych na to cierpi a i pozostali dojrzewają coraz pełniej do końca zycia - wiara jest dynamiczna) to przecież rozmowa jest sposobem wzrastania i rozwoju.
Dla mnie to nie przeszkoda do rozmowy (no dobra, może czasem irytujacy jest brak dosyć podstawowej wiedzy religijnej, ale pewnie gdybyśmy rozmawiali o czymś, w czym Ty jesteś specjalistą, to też wykazywałbym niewiedzę i pewnie też by Cię to przynajmniej z lekka irytowało, zwłasza jeżeli miałaby być to wiedza dosyć podstawowa w Twojej dziedzinie). Spokojnie, mam sporo cierpliwości.
[quote="Jędrulez"]W takim razie to, ze nie chodze do kosciola automatycznie sprawia, ze jestem niewierzacy?
Nie, to nie działa automatycznie.
1' Są ludzie głeboko wierzący, którzy jednak nie chodzą do kościoła bo nie z własnej winy nie mogą tam chodzić (np. na wózkach inwalidzkich lub ludzie obłożnie chorzy lub w bardzo podeszłym wieku)
2' Czasem ludzie nie są świadomi obowiązku chodzenia co niedzielę do kościoła (ale to chyba rzadkość)
3' Nie chodzisz do kościoła w sposób jak najbardziej świadomy. Tu zaczyna się problem, pytanie bowiem co chcesz w ten sposób wyrazić. Możliwości jest wiele, bo oto możesz w ten sposób wyrazić na przyklad:
- Bóg nie bedzie mi mówił co mam robic, ja wiem lepiej co dla mnie dobre (ale jeśli wierzę, że Bóg jest moim stwórcą, konstruktorem, to nikt, nawet ja sam nie znam siebie tak, jak zna mnie Ten, co mnie "wymyślił"
- Bóg nie ma prawa niczego ode mnie żądac (tylko, że to już nie jest Bóg - Bóg jako mój PAN, może mi zlecać zadania do wykonania. Tymczasem niekiedy człowiek ma pokusę, by czynić odwrotnie, to Bóg ma być na moje zawolanie i ma mi pomagać kiedy tylko ja będę tego sobie życzyl)
- Jestem wolnym człowiekiem, więc robię to co chcę (zapomina się o tym, że wolny wybór niesie za sobą odpowiedzialność za podjętą decyzje)
- Nie idę, bo jestem leniwy i nie chce mi się ruszyć z domu (ale to oznacza, że Bóg nie jest dla mnie nawet na tyle ważny, żebym dla Niego zrezygnował z lenistwa, TV czy piwka
- Można by tu jeszcze wiele podobnych postaw wymieniac. One mają bardzo różne podłoże. Najgorzej jest wtedy, kiedy nie chodzenie do kościoła, w sposób mniej lub bardziej uświadomiony, mają pokazać Bogu, że On nie jest mi w życiu potrzebny, że poradzę sobie bez Niego. O ile można przy tej postawie zdobyć wiele wartości materialnych, to bez pomocy Boga nie sposób na własną rękę zdobyć zbawienia, nieba.
Jędrulez napisał/a:
trzyma sie ksiadz swojej wersji, nie ma tam otwartosci na jakiekolwiek zmiany, zrozumienia czlowieka w innej sytuacji.
Zmienić dla Ciebie Ewangelii nie mogę, mogę starać się Ci ją wyjaśnić. Otwartości mi nie brakuje i zrozumienia, że nie wszystko w życiu człowiekowi może łatwo przychodzić, zwłaszcza w tak delikatnej materii jak wiara, i wiem też, że człowiekowi w życiu różne rzeczy się przytrafiają. Wiem też, że ludzie potrafią podnosić się z najróżniejszych, czasem strasznych upadków. Gdybyś tylko zechciał poczytać życiorys św. Augusta.
O Radiu Maryja nie chcę rozmawiać, bo nie słuchając go, obaj raczej plotkowalibyśmy o tym radiu niż w sposób odpowiedzialny o nim rozmawiali. Do ojca Rydzyka podchodzę ze spokojem. Myślę, że nie jeden dziennikarz a tym bardziej wydawca czyni wiele więcej szkody Polsce i tym bardziej duchowości Polaków. Myślę więc, że spokojnie przeżyjemy też postawę ojca dyrektora. Jeśli jest wolność słowa to i jemu dajmy prawo mówienia tego, co jak sądzę, uważa za dobro dla słuchaczy, nawet jeśli z jego poglądami się nie zgadzamy.
Jędrulez napisał/a:
Czy ksiadz ma jakikolwiek pomysl na to, jak zachecic tych z nas (nazywajacych siebie wierzacymi lecz niepraktykujacymi) aby czynnie wlaczyli sie w tworzenie kosciola? Czy tez powinnismy sami do tego "dojrzec"?
Do osób wierzących docieram w kościele, z ambony i w konfesjonale. Dla tych, których nie mogę spotkać w kościele, jestem tutaj. Służę tu jednak tylko swoją wiedzą, życzliwością i ewentualnie radą . Jednak jeśli moje słowa ktokolwiek będzie traktował jak strzały wroga to zapewne nie przebiją one tarczy jaką w takej sytuacji człowiek się zasłania.
Na dzisiaj to tyle.
Zadaleś też inne pytania. Całkiem ważne pytania, chętnie o nich porozmawiam. Proszę przenieś je do tematu "zadaj pytanie", ale nie wszystkie na raz. Te pytania są obszerne a ja siedząc na forum nie mogę zaniedbywać swojej codziennej pracy (hmm..., nie wiem dlaczego ale czuję się ostatni trochę niewyspany , a propos, która to godzina? )
Pozdrawiam i zapraszam do tematu"zadaj pytanie".
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 24 Maj 2007, 10:14
father napisał/a:
Zmienić dla Ciebie Ewangelii nie mogę
To nie chodzi o Ewangelie, o twierdzenie, ze Bog jest niepotrzebny, o wymiar duchowy, tylko o kosciol i praktyke koscielna... tez ciezko mi to wyrazic
Na razie robie przerwe
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
OK! Jakbyś w tej przerwie miał ochote przeczytac którąś Ewangelię, na przykład pierwszą tj. wg św. Mateusza, to też na pewno inaczej by się nam rozmawiało. Ale to tylko taka sugestia. W każdym razie pozdrawiam serdecznie!
panashe [Usunięty]
Wysłany: 29 Maj 2007, 16:17
A ja chodze pare razy w roku do kosciola ale anglikanskiego, za rok biore slub tez w kosciele anglikanskim
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 30 Maj 2007, 14:21
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1208 Skąd: Kraków
Wysłany: 31 Maj 2007, 09:59
Oj zeby to tak wygrac Ojczulku.. pewnie bym tu juz nie wrocil
Zsympatyzowalem sie z euforia kolezanki panashe, poniewaz mojej mi nie wystarczalo
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Jak masz jakiś interesujący Cię temat, to proszę bardzo, możemy spokojnie porozmawiac, ale zrób z tego nowy temat, albo daj to w temacie: zadaj pytanie. Pozdrawiam i zachecam do pytania. Kiedys popularne było powiedzenie: kto pyta, nie błądzi. Coś w tym jest.
Ja z chęcią odwiedzę polski kościół ale dopiero sie budze w brytyjskich realiach Praca praca praca Jak tylko będę miał za tydzień w niedzielę na 17 n pewno się pojawię
Narazie niewiem nawet jak dojecha do centrum hehe
Hmm! Wieczorna msza jest w sobotę i niedzielę o 19.00. Zapraszam serdecznie. Uważaj gdzie parkujesz samochód. Najlepiej na parkingu przy Klubie Polskim. To tylko 5 min. drogi od kościoła. W soboty i niedziele można tu parkowac za darmo.