Aby w pełni korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników! Problem z rejestracja? Napisz na gadu: 181535.
W kolejce stoją 6-letni syn i ojciec. Przed nimi stoi
gruba baba - tak ze 150 kg minimum. Synek mówi do ojca:
- Tato, patrz jaka ta baba jest ogrooomnaaaa...
Ojciec się zaczerwienił, głupio mu się zrobiło i mówi:
- Synku, nie można tak mówic o ludziach.
- Ale ona jest taka gruuubaa... nigdy nie widziałem takiej grubej baby.
- Dobrze, ale to niegrzecznie w ten sposób mówić o innych.
W tym momencie kobiecie przy pasku odzywa się komórka - pi, pi, pi, pi...
A synek z przerażeniem:
- Tato! Uważaj! Będzie cofać!
Mloda para budzi sie rano. Zona do meza:
- Slonko, idz do sklepu po bulki, to zrobie ci sniadanko.
- A ile tych bulek?
- Tyle ile mielismy stosunkow.
W sklepie maz do sprzedawcyni:
- Poprosze 7 bulek - chwila wahania - albo nie, 5 bulek, loda i kakao.
Zyrafa opowiada zajaczkowi:
- Nawet nie wiesz, jak to wspaniale miec taka dluuuuga szyje. Siegne wszedzie, do kazdej galazki, a potem... Pomysl, kazdy listek, ktory zerwe i przezuje, wedruje potem tak dlugo, dlugo w dol... Ach, jaka to rozkosz. Zajaczek slucha, nie reagujac. Zyrafa ciagnie dalej:
- A gdy przychodzi upal... Ide nad rzeke, pochylam glowe, zaczerpne wody... Nie wyobrazasz sobie, jaka to rozkosz, gdy zimna woda, ozywcza woda splywa w dol, chlodzac mnie coraz bardziej i bardziej. Moja szyja rozkoszuje sie tym chlodem, centymetr po centymetrze, metr po metrze, a ja wraz z nia... Ech, gdybys wiedzial, jak to wspaniale miec taka dluuuga szyje.
Zajaczek przechyla lekko glowe i pyta:
- A powiedz... Rzygalas kiedys???
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef
przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego
żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do
siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień?
A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk.
Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w
rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić.
Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym
sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie
i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na
brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową.
Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć
łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
-I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić
jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony.
Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu
to może pojechałby przynajmniej na ryby...
Mąż po powrocie do domu dostaje od żony patelnią w łeb .
- Za co? - pyta.
- Za kartkę z napisanym imieniem Klara i numerem telefonu. Wypadła ci z
kieszeni!
- To imię klaczy i numer gonitwy , którą obstawiłem na wyścigach -
wyjaśnia małżonek.
Żona daje się udobruchać, ale po dwóch dniach mąż znów dostaje w głowę .
- Za co? - pyta.
- Twój koń dzwonił.
Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem:
- Dziesięć litrów benzyny, szybko!
- Co jest? Pali się?
- Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.
Płynie stado plemników jajowodem. Nagle jeden słabiutki, który płynie ostatni, krzyczy:
- Panowie, zdrada, jesteśmy w dupie - wracajmy!
Cale stado w tył zwrot, a ten płynąc dalej mruczy
pod nosem:
-I tak rodzą się geniusze.
A to dzis dostałem mailem od kolegi Anglika:) sorry że nie po polsku...
Several men are in the locker room of a golf club. A mobile phone on a bench rings and a man engages the hands free speaker function and begins to talk. Everyone else in the room stops to listen.
MAN: "Hello"
WOMAN: "Honey, it's me. Are you at the club?"
MAN: "Yes"
WOMAN: "I am at the shopping mall now and found this beautiful leather coat. It's only £1,000. Is it OK if I buy it?"
MAN: "Sure, go ahead if you like it that much."
WOMAN: "I also stopped by the Mercedes dealership and saw the new 2007 models. I saw one I really liked."
MAN: "How much?"
WOMAN: "£90,000"
MAN: "OK, but for that price I want it with all the options."
WOMAN: "Great! Oh, and one more thing...the house I wanted last year is back on the market. They're asking £950,000"
MAN: "Well, then go ahead and give them an offer of £900,000. They will probably take it. If not, we can go the extra 50 thousand if it's really a pretty good price."
WOMAN: "OK. I'll see you later! I love you so much!"
MAN: "Bye! I love you, too."
The man hangs up. The other men in the locker room are staring at him in astonishment, mouths agape.
He turns and asks: "Anyone know who this phone belongs to?"
_________________ I never said I wanted to be God's disciple
I'll never be the one to blindly follow ....
Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
- Wczoraj w nocnym klubie poznałem fajną blondynę!
- Ty szczęściarzu!
- Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
- I co? I co?
- No i ona mówi: "Rozbierz mnie!"
- O, kurcze! Co dalej?
- Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż obok laptopa...
- Nie pieprz! Kupiłeś laptopa? Jaki procesor?!
Jedzie wiesniak furmanka przez las, na ktorej wiezie beczki. W pewnym momencie napadaja go zbojnicy.
- Wiesniaku coz tam masz w tych beczkach?
- A nic takiego tylko sok z banana - odpowiada wystraszony wiesniak.
Zbojnicy otworzyli beczki wypili caly sok i rzekli:
- Mozesz jechac wiesniaku.
Na to wiesniak:
- WIO Banan.
Jedzie dziadek maluchem, zgarbiony, ręce mu się trzęsą na kierownicy.
>
> Nagle wyprzedził go Mercedes, dziadek się wystraszył, Mercedes zatrzymał
>
> się na światłach, dziadek z tego strachu nie dał rady, przyjebał w tył
>
> Mercedesa.
>
> Wysiada dwóch byków:
>
> - I co, dziadek, przyjebałeś??
>
> - Tak (cienkim, wystraszonym głosem)
>
> - Masz kasę??
>
> - Nie
>
> - A ubezpieczenie??
>
> - Nie
>
> - A syna??
>
> - Mam
>
> - To masz tu komóreczkę, dzwoń po syna, to odrobi u mnie, bo ty się do
>
> roboty nie nadajesz.
>
> Dziadek zadzwonił, podjeżdżają 3 Mercedesy S-klasa, wysiada kilku byków i
>
> jeden z nich mówi:
>
> - I co tatuś?? Mercedesik przypierdolił, jak cofał????
>
>
Wycieńczony gość doczołguje się do oazy na pustyni......Po ogarnięciu się biegnie do salonu z wielbłądami.....i wpada do biura krzycząc: ”wielbłąda...mój padł na pustyni”...
ale szef salonu rozkłada ręce i przeprasza klienta..„Wybacz czcigodny panie....2 dni temu karawana wykupiła wszystkie”....Klient nie daje za wygraną i błaga o wielbłąda....Wreszcie po pół godziny szef salonu z oporem mówi:
„No mamy ostatni egzemplarz ale ten mam pewne braki....nie za bardzo chce mu sie ruszać” Klient: „Biorę , biorę....nieważne. ” Szef salonu: „No dobrze czcigodny panie chocmy do salonu ...... pokaże jak należy obsługiwać wielbłąda”
Idą do salonu , szef woła sprzedawcę Ahmeda i prosi o przyprowadzenie wielbłada i instruktaż....Ahmed wprowadza wielbłąda na kanał , bierze w ręce dwie cegły i wali wielbłąda po jajach , mówiąc: „To jedyny sposób by zmusić go do biegu”.
Wielbłąd wyjąc z rozpaczy galopem oddala się od oazy i niknie za horyzontem.....Zrozpaczony klient pyta....”No i jak ja go teraz dogonię?”....
Na to Ahmed: „Czcigodny panie , zapraszam na kanał”.
Klient krzycząc z bólu sprintem oddala się od oazy i niknie za horyzontem.....
Szef salonu pyta: „ Ahmed czy pobrałeś opłatę od klienta? Nie? No to właź na kanał”
_________________ I never said I wanted to be God's disciple
I'll never be the one to blindly follow ....
Prowadzący (p) jak masz na imię?
dziewczynka, ok. 4 lat
(d) Ania
(p) a czy twoi rodzice przyjechali z tobą?
(d) tak
(p) a gdzie siedzą?
(d) tam... (pokazuje paluszkiem)
(p) o brawo, witamy tatę i mamę. a czy masz w domu jakieś zwierzątka?
(d) tak, kotka.
(p) a jak tatuś wola na kotka?
(d) ty jebany sierściuchu.
Nypel8:) [Usunięty]
Wysłany: 28 Luty 2007, 15:41
nie obrazajac blondynek,bo nic nie mam do tego koloru wlosow i osobiscie kumpluje sie z zlotowlosymi...
Wchodzi blondynka do pustego pokoju i widzi gniazdko w ścianie.Co mówi?
-Biedna świnka,kto cię tu zamurowal?
No comments:)
Hmmm... co do blondynek to jeden z moich ulubuonych:
Co ma wspolnego blondynka i piekarnik?
-Jedno i drugie trzeba rogrzac przed wlozeniem kawalka miesa ;]
Hmm a tu moj naj
Jasiu przychodzi do szkoly na lekcje j.polskiego. Pani mowi, ze dzisiaj na lekcji beda rozmawiac o tym jak sie porozumiewaja zwierzatka:) zaczyna od Malgosi ...
-Jak robia krowki?
-Muuu-odpowiada Malgosia
-Bardzo ladnie-chwali ja nauczycielka.
Pozniej pyta sie Marka jak robia wrobelki?
-Cwir, cwir-odpowiada uczen.
-Doskonale!
Nastepnie kieruje pytanie do Jasia... a jak robia psy?
-Jasiu na to: NA ZIEMIE KU*** i nie ruszac sie !
10 rocznica Ślubu.. rozmowa małżeńska z pozoru przyjemna, zaczęła się nagle staczać na niewygodne tory
Mąż: Kochanie, korzystając z okazji, że jest to nasza 10 rocznica chciałbym Cię zapytać ile razy mnie zdradziłaś... tylko szczerze...
Żona: Szczerze ?... 3 razy kochanie...
Mąż: możesz mi powiedzieć dlaczego zdradziłaś mnie po raz 1szy ?
Żona: oczywiście.. pamiętasz jak chciałeś wziąć kredyt na nowy samochód? Bankier nie chciał Ci go udzielić.. a dzień później przyniósł Ci gotówkę osobiście do domu...
Mąż: ah.. kochana jesteś, zrobiłaś to dla nas cudownie a dlaczego 2 raz ?
Żona: Pamiętasz jak potrąciło Cię auto i potrzebny był szybki przeszczep serca, a ordynator powiedział, że jest jedno ale zarezerwowane ? po jakimś czasie sam Cię zoperował i dlatego jesteś tutaj przy mnie
Mąż: Boże co za cudowną kobietę mi zesłałeś.. która mi życie uratowała.. a ten ostatni ?:>
Żona: Pamiętasz kochanie jak chciałeś zostać Prezesem Klubu..?
Mąż: Tak pamiętam...
Żona: i brakowało Ci 32 głosów ?
Akcja dzieje sie w parku o zmroku, widac jedynie postury trzech mezczyzn siedzacych na lawce, w pewnym momecie podchodzi do nich dziewczyna:
- Przepraszam czy ma ktorys z was ognia?
- No mamy ale tak za nic to raczej ci nie damy - odpowiada jeden z nich.
- A co byscie chcieli wzamian?
- Zrobisz kazdemu dobrze i dostaniesz to czego chcesz.
Dziewczyna z niechecia ale jednak sie zgodzila. Po wszystkim jeden z meczyzn wyciaga z kieszeni zapalniczke by odpalic jej papierosa, i w momecie odpalenia ukazuja sie twarze i slyszymy dialog:
- TATO???
- Zosia, to ty palisz????
Mam nadzieje ze zaden ojciec majacy corke nie ma mi za zle kiedys w pociagu opowiedzialem go pewnemu gosciowi i malo mnie wzrokiem nie zabil, a jak sie uspokoil to mi powiedzial ze ma 2 corki
3 ludorzerców spotyka sie w sobote na grilla:
Pierwszy niesie umięsnione męskie ramie z łopatką...
Drugi zabiera sie za kobiece udko...
A trzeci idzie z urną z prochami.
-no co ty, stary? miał być grill?
-ja jestem na diecie, dziś tylko gorący kubek...