Aby w pełni korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników! Problem z rejestracja? Napisz na gadu: 181535.
Qudłaty - jeśli tu jest lepiej to czemu czepiłeś się tylko tych mieszkań? Ja podałem więcej powodów. Zresztą zastanawiam się dlaczego sam pracujesz w Basingstoke skoro Reading jest lepszy? Przecież tu też można znaleźć pracę i nie marnować tylu godzin na dojazdy? No chyba, że tam jest więcej pracy...
Nie chce mi się robić wyliczanki co ile kosztuje. Ja spokojnie wybierałem z ofert 2 bed za 650 funtów w Bsingstoke, gdzie w Reading za te same pieniądze są głównie szeregowce po drugiej stronie miasta ode mnie (40 min dojazd ok 8 rano).
Po drugie w Reading nie znalazłem żadnej oferty dla siebie, podczas gdy tam HeadHunter sam zadzwonił z ofertą o wiele lepszą niż mam tutaj (kasa, bonusy, stanowisko).
Wybacz, ale mam tam lepszą pracę, tańsze mieszkanie, lepszy przejazd przez miasto więc czego jeszcze miałbym szukać w Reading.
Są jeszcze inne powody w moim życiu dla których szukam z żoną innego mieszkania, ale to nie temat...
A Ty jeżeli lubisz Reading to nikt Ci nie broni. Może i się przejadę, ale wolę sam spróbować niż słuchać opinii ludzi.
Katrin - mieszkam tutaj jakiś czas i przystosowałem się, ale mimo wszystko brakuje nam czegoś w tym mieście. Może złe wspomnienia po przyjeździe. Nie wiem, ale decyzję o zmianie miasta podjęliśmy już dawno. Gdzie indziej chcieliśmy jechać, ale nadarzyła się okazja pracy w pobliskiej miejscowości która nam dużo bardziej odpowiada (z pewnych względów) i zmieniamy na nowo nasz "dom"...
_________________ Nigdy nie dyskutuj z idiota, najpierw sprowadzi Cie do swojego poziomu a potem wykonczy doswiadczeniem
Zresztą zastanawiam się dlaczego sam pracujesz w Basingstoke skoro Reading jest lepszy?
nie przypominam sobie bym mowil iz Reading jest lepszy. smiesza mnie poprostu opinie ludzi, ktorzy tu mieszkaja juz jakis czas i w momencie gdy trafia im sie jakas szansa momentalnie brudza na 'swoje' miasto bo w jakims sensie one twoim jest.
zaraz zapewne przeczytam, ze to nie jest twoje miasto i ty tu tylko pracujesz, badz jestes turysta jak juz wczesniej wspomniales
mkaminski100 napisał/a:
(...) wszyscy jestesmy turystami....
i ja w tym momencie zacytuje Cie ponownie
mkaminski100 napisał/a:
(...) i zmieniamy na nowo nasz "dom"...
i zapytam, kiedy pierwszy raz przyjechales do Reading tez tak mowiles???
_________________ Latwo ci zachowac twarz, gdy kilka na zmiane masz
Nie znasz mnie więc po co robisz podjazdy z interpretacją tego co myslę czy uważam? Reading nie podobał mi się od dawna i wiedziałbyś to gdybyś czytał mniej selektywnie. Przypomnę Ci :
Dlatego zacząłem szukać czegoś co mi da szansę dalej. Udało się, ale na miejscu i dalej musiałem siedzieć z Reading.
Mieszkam tu już prawie dwa lata a miasto chciałem zmienić od 1.5 roku. Znalazłem wtedy jednak dobrą pracę tutaj i musiałem zostać. Może dla Ciebie to nie problem, ale ja wolę siedzieć na tyłku jeśli mam szansę zdobyć doświadczenie a potem z nim szukać dalej. Teraz nadarzyła sie okazja więc jadę, ale żeby nie karmić Twoch fantazji, nie dlatego, że tutaj mi się nie podoba, ale dlatego, że tam DLA MNIE jest lepiej. Mam też swoje powody, o których nie chcę pisać.
To jest tak samo moje miasto jak Gorzów czy Poznań gdzie studiowałem kilka lat: nie mam rodziny, mieszkanie zmieniam co pół roku i mieszkam tu śmieszny okres czasu. Dlaczego więc miałbyt to traktować jako dom?
Kim więc jest 70% Polaków tutaj którzy w najlepszym przypadku mają ze sobą partnera lub dziecko? Dzielą mieszkanie z innymi, obcymi ludzmi w mieśccie w którym sa z przypadku i żyją tu max 2-3 lata.
Dla mnie dom to Kostrzyn – tam mam całą swoją rodzinę, tam mam dom w którym mieszkałem 27 lat, tam się wychowałem i znam każdy kąt, tam też mam przyjaciów.
Wg Twojego rozumowania jednak powinienem siebie określać „Anglikiem” bo mieszkamy tu już „trochę” i jak każdy powinienem się osiedlić i pokochać to miasto. Znam takich ludzi co zapomnieli skąd pochodzą.
Gdybyś nie zauważył to użyłem CUDZYSŁOWIA przy słowie dom, więc jest to przenośnia. Takie trochę wyolbrzymienie miejsca w którym żyję choć tymczasowo.
_________________ Nigdy nie dyskutuj z idiota, najpierw sprowadzi Cie do swojego poziomu a potem wykonczy doswiadczeniem
Ja sie wlasnie przeprowadzam do Reading i moje pierwsze wrazenie jest bardzo pozytywne. Mam nadzieje ze sie nie zmieni drastycznie, choc nie napawacie optymizmem A moze ja mam cos zle z glowa bo mnie sie nawet moje rodzinne miasto Lodz podoba Pewnie ze sa miasta ladniejsze i brzydsze ale mysle tez ze to jak sie wszystko naokolo widzi to w duzej mierze stan umyslu, wspomnienia itd No nic, pomieszkamy zobaczymy Pozdrawiam mieszkancow, fajowo ze jest to forum.
Skoro publicznie wypowiadasz sie na okreslony temat chyba mam prawo do interpretacji, czyz nie? Twoje wypowiedzi nie sa jednak spojne, w jednym poscie piszesz iz to miasto Ci sie nie podoba w ostatnim natomiast, ze to nie tak i zmieniasz je tylko i wylacznie dla kariery (co bym zrozumial gdybys od poczatku tak sie zdeklarowal), nie zamierzam Cie osadzac ale odbieram to tak jakbys zamieszkal u kogos na jakis okres a przy wyprowadzce 'obsmarowal' mu d..., chyba tak nie wypada, ale ikona etyki to ja nie jestem.
Nie jestem pewien ale slowo dom ma wiele znaczen (jesli jestem w bledzie oswiec mnie), a ty sie skupiasz jedynie na rodzinnym, co oczywiscie nie podlega dyskusji gdzie on jest. Jednakze dom tworzymy my sami i miejsce nie koniecznie jest to ktore bysmy sobie zyczyli. Odnosnie bycia 'anglikiem' to nigdy sie nim nie czulem, nie czuje i czuc nie bede i co najwazniejsze NIE CHCE, wiec ocena jak najbardziej bledna, co nie zabroni mi myslec, ze w tym MOMENCIE to Reading jest moim domem i zapewniam Cie, iz nie zmieni to faktu bym zapomnial kim jestem i skad pochodze.
_________________ Latwo ci zachowac twarz, gdy kilka na zmiane masz
Imię: Misiek ma malego ;]
Wiek: 29 Dołączył: 15 Lut 2007 Posty: 1213 Skąd: Kraków
Wysłany: 25 Kwiecień 2008, 19:24
wiecej blota!
_________________ Na pustyni ujrzalem stwora, bestie naga.
Przykucnal, zarl serce trzymane na dloni.
Spytalem:
- Dobre, przyjacielu?
- Gorzkie ono, gorzkie - odpowiedzial - ale mi smakuje, bo jest gorzkie i to serce moje.
Imię: Konrad Pomógł: 1 raz Wiek: 98 Dołączył: 20 Kwi 2008 Posty: 653 Skąd: inny wymiar
Wysłany: 25 Kwiecień 2008, 21:29
mkaminski100 napisał/a:
Wg Twojego rozumowania jednak powinienem siebie określać „Anglikiem” bo mieszkamy tu już „trochę” i jak każdy powinienem się osiedlić i pokochać to miasto. Znam takich ludzi co zapomnieli skąd pochodzą.
Co to oznacza "określić się Anglikiem", "być Anglikiem" ? Czy ktoś może mi to wytłumaczyć ?
[ Dodano: 26 Kwiecień 2008, 04:32 ]
powiem krotko Reading jak kazde miasto jest skonczonym mini Londynem- nic tu nie ma ciekawego, poza tobie zadnych atrakcji turystyczno rekreacji jest skonczone
_________________ Życie trzeba przeżyć tak, żeby wstyd było opowiadać, za to przyjemnie
wspominać
Lo matko. sadzac po czasie i literowkach mojego ostatniego posta stwierdzam,ze nie bylam trzezwa i naprawde nie wiem co chcialam wyrazic nie da sie tego jakos usunac?
_________________ Życie trzeba przeżyć tak, żeby wstyd było opowiadać, za to przyjemnie
wspominać
Qudłaty - poeta się w Tobie widzę odezwał. Ty i tak wiesz swoje i od początku dyskusji wybierasz dwa słowa z kontekstu i będziesz tak operował jak tobie odpowiada.
Nie wiem ile razy mam powtarzać, ale dobra. Reading mi się nie podobał i nie podoba, podałem wiele argumentów dlaczego. Nie przeprowadzam się do Basingstoke, bo nienawidzę Reading, ale dlatego, że tam mam na chwilę obecną lepsze warunki. Wiem jednak że to nie koniec i będę szukał pracy w innym miejscu Anglii, jeśli tu zostanę. Prawda jest jednak taka, że dla mnie jest to podwójny zysk, bo Basingstoke jako miasto jest i tak trochę lepsze niż Reading, choćby ze względu na łatwą komunikację.
A może zamiast siedzieć jak koneser i podważać opinię sam napiszesz dlaczego Reading jest ciekawym miastem. Praca, dojazdy, budowa, mieszkalnictwo, wypoczynek. Bronisz więc podaj jakieś argumenty. Ja podałem kilka, trochę więcej niż balety i centrum handlowe...
Nie przyprawiajmy świni skrzydeł. To, że np mieszkałem w Gorzowie 1.5 roku to mam bić pokłony komuś lub stwierdzić, że to mój dom? Miasto jak każde inne, bezpłciowe jak Reading...już 4 centra handlowe i powstaje piąte.
Mr.G - ja napisałem tak bo jeśli ktoś mieszkając w Reading 1.5 roku uznaje, że to "dom" i że trzeba tak myśleć to może równie dobrze uznać siebie za Anglika. Ja poznałem już wielu ludzi którzy zapomnieli skąd pochodzą i po 2-3 latach uznają sie Anglikami.
Jak dla mnie EOT.
_________________ Nigdy nie dyskutuj z idiota, najpierw sprowadzi Cie do swojego poziomu a potem wykonczy doswiadczeniem
Imię: Emil Pomógł: 2 razy Wiek: 29 Dołączył: 27 Sty 2007 Posty: 2243 Skąd: Łódź / Reading
Wysłany: 29 Kwiecień 2008, 16:04
A ja tylko jeszcze raz zachece wszystkie osoby do brania udzialu w naszych ankietach, a tym bardziej jesli prowadzicie dyskuje w danym temacie [ankiecie].
Dodam tylko, ze aby moc glosowac w ankiecie trzeba byc zarejestrowanym uzytkownikiem naszego forum. "Goscie" niestety nie maja takiej mozliwosci. Po zarejestrowaniu i zalogowaniu do naszego serwisu macie juz mozliwosc oddawania swoich glosow. Do tego dochodzi wiele innych udogodnien, takich jak wysylanie prywatnych wiadomosci i otrzymywanie informacji o nadejsciu nowych. Rowniez zostajecie poinformowani o nowych postach po zalogowaniu poprzez zaswiecenie sie folderu w danej kategorii i danym temacie na kolor zolty. Serdecznie polecam i wszystkich zapraszam.
Cala rejestracja zajmie nie wiecej niz 3 minuty. Nalezy wymyslic swoj login, wpisac i powtorzyc haslo w nastepnym polu, wybrac plec i wpisac aktualny e-mail [bardzo wazne gdyz na ten adres zostanie przeslany e-mail po rejestracji wraz z linkiem internetowym, ktory nalezy kliknac aby aktywowac wasze konto, jest to zabezieczenie przed robotami]. Reszta pol nie jest obowiazkowa i wypelniacie w miare swoich mozliwosci i checi. To wszystko ! Takze zapraszam!
_________________ Ciężko jest być zajebistym, no ale ktoś musi ...
Szacuneczek, Administrator!
Hint 1: Uganiając się za kobietami można stracić kupę forsy, ale jeszcze nikt nie stracił kobiety uganiając się za forsą.
Hint 2: Rozwiązanie problemu głodu i bezrobocia: głodni zjedzą bezrobotnych.
Ja poznałem już wielu ludzi którzy zapomnieli skąd pochodzą i po 2-3 latach uznają sie Anglikami.
Sa tacy ludzie, ktorzy udaja kogos innego niz sa albo bardzo chca byc kims innym ale to jest ich problem. Przejmowanie sie tym przypomina mi mesjanizm czyli cierpienie za caly narod. Moim zdaniem to robta to co chceta i gdzie chceta...
Swego czasu poznalem wielu niemcow od ktorych mowilem lepiej po niemiecku wiec mnie tacy anglicy juz nie ruszaja
Qudłaty - poeta się w Tobie widzę odezwał. Ty i tak wiesz swoje i od początku dyskusji wybierasz dwa słowa z kontekstu i będziesz tak operował jak tobie odpowiada.
poeta
w koncu znalazlem chwile...
twierdzisz, iz musisz tu siedziec, myslalem, ze to my decydujemy o swoim losie i nic nie musimy, rownie dobrze mogles juz sie dawno stad wyprowadzic a w reading'u jedynie 'robic' kariere, czy tez podnosic kwalifikacje. w koncu nizsza cena mieszkan, council tax'em itp. w basiku rekompensowal bys sobie koszty dojazdu, pozostawalby jedynie czas jaki musisz pokonac by sie dostac do pracy ale jakies wyrzeczenia trzeba wkoncu poniesc. a ty co? siedzisz tu dalej tlumaczac sie praca i jedynie smarujesz po tym miescie.
gdy czytam natomiast ze dom to tylko kostrzyn a kazde inne miejsce to jedynie atrakcja turystyczna, to mnie smiech ogarnia jaki ty romantyk jestes.
chcialbyc ci uswiadomic, ze nie wszyscy tak jak ty sa tu 1.5-2 lata, mi niedlugo puknie 5 niektorym moim znajomym jeszcze wiecej, wiekszosc z nich przeszla juz etapy wynajmowania pokoi i wynajmuja sami flaty, czy tez domy, co niektorzy nawet sa ich szczesliwymi posiadaczami (wlasciwie to beda jak splaca kredyt) i jesli ktorys z nich mowi ze to jest ich dom to nie widze nic w tym zlego. jak juz wspomnialem we wczesniejszym poscie, kazdy z nas wie gdzie jest dom rodzinny i teraz to wielu z nas jest na tym etapie co go tworzy. moi rodzice pochodza z poludnia polski, ja urodzilem sie w szczecinie i zaufaj mi nigdy mi nie powedzieli ze jestem turysta, dlaczego ja to teraz mialbym mowic swojemu dziecku???
czytam jak sie wypowiadasz 'cieplo' o swoim domu, zapewne gdybysmy teraz mieli skrytykowac kostrzyn to bysmy to zrobili nie zostawiajac na nim suchej nitki, wyliczajac ile tam atrakcji, jak rozbudowana infrastruktura (zapewne zaleta bylyby kramy i kilka salonow fryzjerskich w poblizu przejscia). w koncu tak byloby z kazdym miastem, szczecinem, lodzia itp. dla ciebie kostrzyn bedzie milym wspomnieniem dla mnie jedynie kolejnym z wielu miast w polsce, jak reading w angli.
wspominasz o korkach, nie da sie ukryc sa a gdzie ich nie ma, wieksze badz mniejsze ale sa wszedzie.
chcialbys przeczytac zalety?
moja zona, nasze dziecko, ktore niedlugo sie urodzi, mieszkanie, na kupno ktorego moglismy sobie pozwolic i grupka znajomych, malo? mi wystarczy by nie smarowac po tym miescie...
_________________ Latwo ci zachowac twarz, gdy kilka na zmiane masz
Mozna tak rozmawiac latami. Dla mnie Reading nie oferuje nic za co sie ceni. To miasto to drozyzna, syf w mieszkaniach, permanentny korek, I mieszanka ludzi z calego swiata, gdzie czesc kupila kilka mieszkan I teraz weszy z tego biznes. I Ja podalem powody, Ty niestety tylko powtarzasz, ze powinienem byc wdzieczny, ze tu mieszkam. 5 lat to sie mieszka w akademiku wiec to co piszesz zalatuje hiportyzja.
Basingsoke nie jest miejscem gdzie sie na stale osiedle, wiec nie stawiam go po drugiej stronie. Po prostu z roznych wzgledow musialem sie trzymac okolicy 30 mil od Reading. Po kilku tygodniach dojazdow widze jednak duza roznice I we wrzesniu sie przeprowadzam. Jakos nie stalem jeszcze godziny w korku jak zdarzylo mi sie to w piatek w Reading. Przejazd przez Basingstoke zajmuje mi ok 15-20 min, od firmy do J11 w Reading ok 20 minut. Potem od poczatku korka do zjazdu w miasto zajmuje mi kolejne 15-20 min (2-3 mile). Dobrze, ze mieszkam blisko bo inaczej potrzebowalbym kolejna 30 minut na dojechanie.
I powiesz mi, ze marnowanie tego czasu nie jest wazne?
Basingstoke, nie jest “Ziemia Obiecana” - za rok, moze dwa pojade pewnie dalej wybierajac dokladnie miejsce. Nie mow mi wiec, ze narzekam I nic nie robie.
Jezeli Reading jest taki dobry to czemu tak duzo ludzi pracuje poza nim?
I kolejna sprawa – co ma zona czy dziecko do miasta? Ja chce, zeby mnie bylo stac na ladny dom z podworkiem I psa dla dziecka, zebym mial garaz w ktorym bede majsterkowal I remontowal kolejne auta, wole, zeby mieszkac jak czlowiek w ladnym miejscu, wsrod innych porzadnych ludzi a nie w norze z brudasami I kretynami w okolicy. Wole, zeby dojazd do przedszkola zajmowal kilkanascie a nie kilkadziesiat minut, zeby bylo wiele miejsca na spacery (a nie jedynie kilka boisk), zeby byly trasy rowerowe, poza Tamiza. Myslisz, ze wszedzie w Anglii normalne miejsca sa luksusem? Nie, tylko trzeba miec odwage, jezyk, troszke doswiadczenia. Reading za swoje zawyzone ceny nie oferuje zbyt duzo.
Znajomi? Mialem ich w Polsce, mam ich I tutaj. Jesli sie przeprowadze dalej tez sie znajda. Paradoksalnie mam wielu na polnocy, gdzie ludzie zyja spokojniej I nie mysla ciagle o kasie. Bylem u nich wiele razy wiec wiem jakie jest porownanie I zazdroszczac im wiem, ze tez opuszcze ta okolice.
_________________ Nigdy nie dyskutuj z idiota, najpierw sprowadzi Cie do swojego poziomu a potem wykonczy doswiadczeniem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum